Wstrząsy we francusko-bielgijskiej grupie Dexia, częściowo znacjonalizowanej i podzielonej, odczuwalne są również na polskim rynku bankowym. Według naszych informacji, na sprzedaż wystawiony został Dexia Kommunalkredit — maleńki, jednodziałowy bank specjalizujący się w finansowaniu samorządów oraz inwestycji infrastrukturalnych. W Polsce prowadzi działalność w bardzo ograniczonym zakresie. Był aktywny przed wybuchem kryzysu. Potem, gdy spółka matka wpadła w problemy, ograniczył skalę działalności. — Właściwie do przejęcia jest licencja bankowa — mówi menedżer z banku zainteresowanego ofertą przejęcia Dexii. Bank ma 105 mln zł kapitałów. Od początku działalności datowanej na 2004 r. do 2009 r. notował straty w skumulowanej kwocie 26 mln zł. W 2010 r. odnotowa ł symboliczny zysk. Suma bilansowa przed dwoma laty wynosiła około 900 mln zł. — Od dwóch lat działalność ogranicza się do administrowania aktywami. Dexia zawiesiła aktywną sprzedaż w różnych krajach, w tym w Polsce. Od tamtego czasu rozważane są różne opcje, co dalej z bankiem, w tym również sprzedaż. Ostatnio nic nowego nie pojawiło się w tej sprawie — mówi Marek Kempny, prezes banku.
Turcy nad Wisłą
Jest to już kolejny bank w Polsce, który trafia w ostatnich miesiącach pod młotek. Potencjalni kupcy mają pełny przegląd ofert: od instytucji pierwszoligowych, jak Millennium, nieco mniejszy Kredyt Bank, rynkowego średniaka Alior Bank, po drugoligowy DnB Nord. Ten ostatni, wbrew wcześniejszym sygnałom wysyłanym przez Norwegów z DnB Nor, wciąż nie został sprzedany. Według naszych informacji, negocjacje utknęły, ponieważ oferent nie chce obniżyć ceny, a kupujący Leszek Czarnecki znany jest z tego, że nie licytuje wysoko. Terminem zakończenia targów ma być koniec tego miesiąca. Cały czas toczą się rozmowy w sprawie przyszłości Aliora. Według naszych informacji, bank nie wynajął doradcy inwestycyjnego, lecz na własną rękę poszukuje inwestora. Niekoniecznie w Rosji, o czym spekuluje się od dawna w kontekście Sbierbanku. — Zarząd Aliora częściej można spotkać z samolocie do Stambułu niż do Moskwy — mówi jeden z naszych rozmówców. Pogłoski o „tureckim kupcu” na rynku pojawiły się już kilka tygodni temu. Nasze źródła wskazywały na Garanti Bankasi — prywatny, drugi co do wielkości bank nad Bosforem, do którego zarząd Aliora miał się zwrócić z ofertą kupna części akcji banku. Alior odmówił komentarza w tej sprawie. Turcy rzeczywiście interesują się przejęciami w naszej części Europy, choć głównie Rumunii, gdzie mają już bank. — Jeśli w tej części świata pojawią się okazje do wzrostu, przestudiujemy je — powiedział w wywiadzie dla hiszpańskiej gazety „Cinco Dias” Ergun Ozen, prezes Garanti. Bank należy do tureckiego holdingu, kontrolowanego przez prywatne osoby. Prawie 25-procentowy pakiet akcji posiada hiszpański bank BBVA, który wiosną odkupił udziały od GE Capital. — Garanti to doskonały, nowoczesny i dochodowy bank. Amerykanie sprzedali go, bo na całym świecie wychodzą z inwestycji bankowych — mówi były menedżer grupy GE. Aktywa banku warte są ponad 90 mld USD. Po trzech kwartałach Garanti miał w przeliczeniu na złote 4,3 mld zł zysku. Alior odmówił komentarza w tej sprawie.
Krzywym okiem
Aktywnym graczem na polskim rynku cały czas są Rosjanie. Według naszych informacji, Sbierbank sonduje nowe kierownictwo nadzoru finansowego, jak zaopatrywałby się na obecność inwestora zza wschodniej granicy w naszym systemie bankowym. Nie będzie mu łatwo. Cztery tygodnie temu podczas spotkania szefów krajowych banków z Markiem Belką, prezesem NBP, padło pytanie o zmiany kapitałowe w sektorze finansowym. — Kapitału na świecie jest bardzo dużo, ale niekoniecznie takiego, jaki chcielibyśmy widzieć u siebie — powiedział szef banku centralnego.