Notowana na Nasdaq spółka Denny’s, określająca się jako „największa sieć casual dining”, nabrała apetytu na rozwój nad Wisłą. Pod koniec września spotka się w Warszawie z potencjalnymi franczyzobiorcami. — Polska to silny kraj w Europie ze stabilnym wzrostem PKB. Uważamy, że to dobry czas na wejście marki Denny’s do Polski. Rynek jest chłonny i nadal otwarty na nowe koncepty — mówi William Edwards, przedstawiciel firmy Denny’s na międzynarodowym rynku.

Europejski debiut
Na koniec 2015 r. firma miała 1710 restauracji, z czego ponad 1500 było franczyzowych, a obroty spółki (na które składają się wpływy z tytułu opłat franczyzowych i sprzedaż w jej własnych restauracjach) przekroczyły 490 mln USD. W sumie obroty wszystkich restauracji sięgać mają 2,7 mld USD. Zgodnie z deklaracją z raportu rocznego — do końca dekady marka Denny’s ma być warta 3 mld USD. Poza USA sieć jest obecna m.in. w Kanadzie z 70 restauracjami. W Europie dopiero spróbuje swoich sił. Poza Polską chce zadebiutować również w Wielkiej Brytanii, Włoszech i Hiszpanii. Do nas firmę przyciągnęło również to, że jest tu sporo innych amerykańskich marek.
— Myślimy o co najmniej 15 lokalach w perspektywie pierwszych pięciu lat. Ponieważ nie mamy jeszcze partnera, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, gdzie będzie pierwsza restauracja, choć prawdopodobnie w stolicy — dodaje William Edwards. Zasięg Denny’s ma być szeroki — z restauracjami na lotniskach, uczelniach, w centrach handlowych i typowymi lokalami przy ulicach. — Ofertę kierujemy do każdego rodzaju klienta — rodzin z dziećmi, młodzieży, dorosłych i seniorów. Lokale pracują przez całą dobę z menu dostosowanym do pory dnia, a więc od śniadań, przez obiady i kolacje do dań nocnych — wylicza Williams Edwards.
Atrakcyjny i trudny
W Polsce w segmencie casual dining niepodzielnie rządzi Sfinks Polska, który zarządza około 100 lokalami Sphinx. Spółka nie chciała komentować planów potencjalnego nowego konkurenta, ocenić, ile jest jeszcze na rynku miejsca na nowe koncepty gastronomiczne tego typu, ani odnieść się do pytania, czy sama nie rozważyłaby zostania franczyzobiorcą amerykańskiego koncernu. Historia amerykańskich marek debiutujących w Polsce jest niedługa, ale burzliwa. Największe doświadczenie i sukcesy w ich wprowadzaniu ma AmRest, który rozwija sieć Pizza Hut, KFC, Starbucks i Burger King. Ta ostatnia debiutowała nad Wisłą dwa razy. Niedawno powrócił też Dunkin’ Donuts. Po cichu zniknęły lokale Dairy Queen, sieci należącej do Warrena Buffetta, która wytrzymała w Polsce rok. Przy takich przetasowaniach rynkowi wyjadacze powtarzają, że Polska to rynek atrakcyjny, bo dopiero upowszechnia się tu zwyczaj jadania poza domem, więc wydatki klientów gastronomii rosną. Nie ma się więc co dziwić, że pojawiają się kolejni gracze. Jednocześnie — wbrew pozorom — trudno osiągnąć tu sukces, zwłaszcza budując rozpoznawalność od zera. Potrzeba do tego dużych nakładów, świetnych ludzi, ogromnej cierpliwości i dopasowania się do rynku. Do tego udziały podzielili tu już dawno temu McDonald’s z AmRestem i nikt im dotychczas nie zdołał dorównać. Denny’s nie jest zniechęcony przykładami porażek amerykańskich marek.
— Jesteśmy wyjątkowi na tym tle. W przeciwieństwie do fast foodów mamy pełną obsługę, bardziej zróżnicowane menu i radzimy sobie zazwyczaj lepiej niż marki reprezentujące ten rodzaj gastronomii — twierdzi Williams Edwards. Powołuje się też na doświadczenie firmy, które zdobyła na 15, nieraz bardzo różnych, rynkach.
Bogate menu przez całą dobę
Denny’s to amerykańska firma z 63-letnią historią i ponad 1,7 tys. restauracji (głównie franczyzowych), przede wszystkim w USA. Za granicę wyszła po raz pierwszy już w 1967 r. otwierając lokal w Meksyku. W menu poza burgerami, kanapkami, omletami ma też pełne dania obiadowe, a lokale otwarte są całą dobę. Notowana na amerykańskiej giełdzie chwali się w ostatniej prezentacji dla inwestorów przebudową menu (m.in. w kierunku lepszych ofert cenowych) oraz rewitalizacją lokali. Poza typowymi dla restauracji miejscami jak drogi szybkiego ruchu i ulice pojawia się np. w kampusach uniwersyteckich czy bazach wojskowych.
Bogate menu przez całą dobę
Denny’s to amerykańska firma z 63-letnią historią i ponad 1,7 tys. restauracji (głównie franczyzowych), przede wszystkim w USA. Za granicę wyszła po raz pierwszy już w 1967 r. otwierając lokal w Meksyku. W menu poza burgerami, kanapkami, omletami ma też pełne dania obiadowe, a lokale otwarte są całą dobę. Notowana na amerykańskiej giełdzie chwali się w ostatniej prezentacji dla inwestorów przebudową menu (m.in. w kierunku lepszych ofert cenowych) oraz rewitalizacją lokali. Poza typowymi dla restauracji miejscami jak drogi szybkiego ruchu i ulice pojawia się np. w kampusach uniwersyteckich czy bazach wojskowych.
OKIEM EKSPERTA
Potrzebne urozmaicenie
AGNIESZKA GÓRNICKA, prezes firmy badawczej Inquiry
Oferta casual dining w Polsce jest słabo zróżnicowana. Na rynku znany jest przede wszystkim Sphinx, ale przecież nie można jadać tylko shoarmy, więc nowy gracz ma dobrą pozycję wyjściową. Ponadto rynek gastronomiczny rośnie, a centra handlowe szukają urozmaicenia. Zasadnicze pytanie brzmi, czy menu i ceny będą odpowiadać polskiemu konsumentowi? Tego nie sposób dzisiaj ocenić. Rynkowych wejść i wyjść znanych w USA marek było sporo, a jedną z głównych przyczyn wycofywania się był brak solidnego wsparcia marketingowego, bez którego nie da się odnieść sukcesu. Oczywiście, aby taka kampania reklamowa miała sens, potrzebna jest odpowiednia skala działania, czyli dostępność lokali, tu więc pojawia się pytanie o tempo budowy sieci.
OKIEM EKSPERTA
Potrzebne urozmaicenie
AGNIESZKA GÓRNICKA, prezes firmy badawczej Inquiry
Oferta casual dining w Polsce jest słabo zróżnicowana. Na rynku znany jest przede wszystkim Sphinx, ale przecież nie można jadać tylko shoarmy, więc nowy gracz ma dobrą pozycję wyjściową. Ponadto rynek gastronomiczny rośnie, a centra handlowe szukają urozmaicenia. Zasadnicze pytanie brzmi, czy menu i ceny będą odpowiadać polskiemu konsumentowi? Tego nie sposób dzisiaj ocenić. Rynkowych wejść i wyjść znanych w USA marek było sporo, a jedną z głównych przyczyn wycofywania się był brak solidnego wsparcia marketingowego, bez którego nie da się odnieść sukcesu. Oczywiście, aby taka kampania reklamowa miała sens, potrzebna jest odpowiednia skala działania, czyli dostępność lokali, tu więc pojawia się pytanie o tempo budowy sieci.