Kolejny głos za minimalnym CIT

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-07-06 00:00

Rozwój czy peryferie? To, którą drogą podąży Polska, zależy od stanowiska Unii w sprawie harmonizacji podatków od firm.

Joaquin Almunia, komisarz ds. gospodarczo-monetarnych, po raz pierwszy przyznał, że popiera francusko-niemiecką koncepcję wprowadzenia minimalnego podatku od przedsiębiorstw w UE. To zła informacja dla nowych członków, w tym Polski, którzy w celu przyciągnięcia inwestycji mają o wiele niższe stawki. W Estonii wynosi ona 0 proc. od zysków reinwestowanych, na Litwie, Łotwie i Cyprze — 15, a w Polsce — 19 proc. Głównymi orędownikami harmonizacji są Niemcy, Francja i Szwecja, gdzie podatek ten waha się od 35 do 40 proc. Kraje te obawiają się odpływu inwestycji.

— Nie ma jednolitego stanowiska Komisji Europejskiej (KE), która musi pamiętać, że poszczególne państwa UE są na różnym etapie rozwoju gospodarczego. Polska należy do tych państw, które są zainteresowane systematycznym zmniejszaniem ilości środków, krążących w systemie podatkowym. Zrównanie podatku może oznaczać odpływ inwestycji ze starych krajów członkowskich, ale nie do nowych, tylko na Daleki Wschód — podkreśla Danuta Hübner, komisarz UE.

Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha, Unia sama wskazuje nam, w których dziedzinach możemy ją pokonać.

— Przerzucenie nieefektywnych systemów socjalnych i emerytalnych na nowe kraje członkowskie to wyraz czystego cynizmu polityków europejskich. Nie można porównywać Francji i Niemiec po kilkudziesięciu latach kumulacji kapitału z krajem takim jak Polska, który dopiero stanął na starcie. To zaprzeczenie celu Unii, która chcąc budować konkurencyjną dla USA gospodarkę proponuje urawniłowkę — mówi Andrzej Sadowski.

Dodaje, że zgodnie z obowiązującym prawem mamy daleko idącą suwerenność podatkową i żaden polski rząd nie może wyrazić zgody na harmonizację.

— To stałoby w sprzeczności z interesem naszego kraju, skazując go na peryferyjność i stały niedorozwój — komentuje Andrzej Sadowski.

Na szczęście Polska może liczyć m.in. na Irlandię i Wielką Brytanię, które blokują propozycje niemiecko-francuskiego tandemu.