Na giełdach trwa huśtawka nastrojów. Silna środowa przecena na Wall Street i poranna w Azji zadecydowała o słabym otwarciu indeksów na giełdach Starego Kontynentu. Kolejne godziny przyniosły odrabianie strat. Było to zasługą m.in. nieoczekiwanego wzrostu sprzedaży detalicznej na Wyspach Brytyjskich w maju. Zwiększyła się ona o 3,5 proc., najmocniej od co najmniej 1986 r.
Niepokój wciąż budzi kondycja sektora finansowego. Wśród spadkowiczów znalazły się UBS i Deutsche Bank. Analitycy Goldman Sachs Group nie wykluczają jeszcze wyższych odpisów w związku z kryzysem hipotecznym. Trzy grosze dorzucił brytyjski HBOS. Poinformował o wzroście wartości złych kredytów.
Pod presją podaży znalazły się spółki uzależnione od cen paliw. Traciły akcje m.in. niemieckiego Daimlera. Nie pomogła mu informacja o możliwym czerwcowym spadku sprzedaży aut w USA do najniższego poziomu od 15 lat.
Tadeusz Stasiuk