Na amerykańskich rynkach akcji niewiele się działo we wtorek. O wzroście indeksów przesądziło ożywienie popytu w ostatniej godzinie handlu. Indeksy osiągnęły swoje dzienne maksima na finiszu sesji. Inwestorzy wciąż czekają na decyzje polityków w sprawie dalszych działań stymulujących gospodarkę i wspierających Amerykanów, którzy stracili pracę lub doświadczyli znaczącej redukcji dochodów. Publikowane we wtorek wyniki spółek i dane makro nie wywołały zdecydowanej reakcji całego rynku. Widać było jedynie przepływ pieniędzy do „bezpiecznych przystani” obligacji skarbowych USA i złota, które po raz pierwszy zakończyło sesję kursem powyżej 2000 USD. Ropa zdrożała dzięki słabszemu dolarowi w drugiej części sesji, a także pod wpływem doniesień o potężnej eksplozji w Bejrucie, co obudziło obawy zawirowań geopolitycznych w regionie.

Na zamknięciu popyt przeważał w 9 z 11 głównych segmentach S&P500. Największym cieszyły się spółki energii (2,5 proc.), nieruchomości oraz dóbr codziennego użytku (po 1,4 proc.). Najgorzej na tle rynku wyglądały segmenty finansowy i ochrony zdrowia (po -0,4 proc.). Na koniec sesji drożało 60 proc. spółek z S&P500 i 20 z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones. Najmocniej rosły kursy koncernu chemicznego Dow (3,1 proc.), naftowego giganta Exxon Mobil (2,9 proc.) i właściciela sieci fast food McDonald’s (2,55 proc.). Po przeciwnej stronie tabeli znalazły się koncern farmaceutyczny Merck & Co. (-1,0 proc.), ubezpieczeniowa firma Travelers Companies (-1,1 proc.) i Microsoft (-1,5 proc.).
Na Nasdaq rosły kursy ok. 60 proc. z ponad 3 tys. notowanych na tym rynku spółek. Spośród technologicznych blue chipów z grupy FAANG najmocniej drożał Netflix (2,2 proc.), a najmocniej taniał Facebook (-0,85 proc.).