Z tych propozycji rząd się wycofuje — tak wicepremier i koordynator polityki gospodarczej rządu Jerzy Hausner skwitował pytanie dziennikarzy „Wyborczej” o to, czy — zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami — od przyszłego roku duzi producenci rolni będą płacili podatki tak jak producenci samochodów, lodówek, kosmetyków czy skarpet. I już. I nie pomogą tłumaczenia ministra rolnictwa Wojciecha Olejniczaka, że podatek będzie. Wszak to nie on jest koordynatorem polityki gospodarczej rządu.
Wicepremier Hausner raczy jednak zapominać, że wycofywanie się zdaje się jedyną rzeczą, która również jego rządowi wychodzi najlepiej. Jakże pięknie brzmiały płynące z ust polityków SLD w kampanii wyborczej roku 2001 hasła ratowania finansów publicznych. Poprzednicy byli źli, my jesteśmy cudowni. I zrobimy porządek — obiecywał kandydat na premiera Leszek Miller. No i zrobili — afera goni aferę, korupcja sięga szczytów, TKM rządzi, a rząd rzuca piękne hasła (vide podatek liniowy). Po to, by się wycofać.
Niestety, polska młoda demokracja nie wypracowała jeszcze metody na weryfikowanie wycofywalskich. Pewnie z braku alternatywy. Politycy zrozumieli to bardzo szybko. Skoro i tak będą na nas głosować — myślą — naobiecujmy co się tylko da, a potem się wycofamy. Na nasze nieszczęście w kampanii przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi kwestia finansów publicznych była niezwykle gorąca i nośna. Obiecali więc i się wycofali.
I obiecują dalej. Minister finansów Marek Belka obiecał reformę. I odszedł. Grzegorz Kołodko wieszczył reformę. I odszedł. Wicepremier Hausner i nowy minister finansów Andrzej Raczko obiecali opodatkowanie rolników. I się wycofali. Można by powiedzieć, że jedyne, co się udało zrobić, to (na razie nie wycofany) pomysł obniżenia podatku od zysków firm. Ale jakim kosztem? Kosztem wzrostu deficytu.
W przywołanym wyżej wywiadzie wicepremier przywołał złotą myśl Jerzego Urbana: już dość odważnych idiotów. Szkoda tylko, że nie wspomniał, kogo ma na myśli. Rozumiem, że rząd, który wycofuje się ze słusznych pomysłów, nie składa się z odważnych idiotów. Z kogo więc? Tego Jerzy Hausner nie był łaskaw wyjaśnić.