To była chyba najnudniejsza sesja tego roku. Przez pięć i pół godziny praktycznie nic się nie działo, dopiero ostatnie kilkanaście minut wniosło życie do monotonii dnia. Dzięki podciągnięciu rynku, głównie za pośrednictwem akcji BRE Banku i BPH, główny indeks GPW zakończył sesję na poziomie 1751,06 pkt po 0,71-proc. wzroście. To nowy szczyt czteromiesięcznej konsolidacji.
Do tegorocznego maksimum zostało jeszcze sporo drogi. Przypomnijmy, że 13 kwietnia WIG20 osiągnął 1869,7 pkt. Na razie rynek jest 6,8 proc. poniżej i raczej nikt się nie spodziewa, by przed ofertą PKO BP miał się do tego poziomu choćby zbliżyć. Brak po temu fundamentalnych powodów. Na rynku daje się jednak odczuć atmosferę wyczekiwania na następny ruch zachodnich spekulantów. Po dwóch szturmach przypuszczonych przez inwestorów zagranicznych 17 i 24 sierpnia krajowi gracze czekają na trzecie uderzenie popytu. Tym chyba należy tłumaczyć fakt, że mimo kolejnego dnia spadku obrotów, indeksy nie chcą schodzić na niższe poziomy, jakby prowokując zagranicę do ponownych odwiedzin w Warszawie. Zazwyczaj malejąca aktywność inwestorów działa na niekorzyść obozu byków. Ale nie tym razem.
W poniedziałek handel spółkami z WIG podsumowano na nieco ponad 140 mln zł. Niższe obroty zanotowano tylko 5 lipca. To dobrze charakteryzuje obraz rynku w pierwszym dniu nowego tygodnia. A właściwie to, czego zabrakło. Przede wszystkim nie było żadnych emocji, był za to marazm, senność, rozleniwienie. Zmienność indeksu była prawie żadna, WIG20 wahał się w zakresie dosłownie kilku punktów, niemal cały dzień idąc w bok. Dopiero pod sam koniec kilku inwestorów wpadło na pomysł podciągnięcia rynku. Nie było to trudne właśnie z racji niemal zerowego handlu. Jednak tak niska wartość wymiany absolutnie nie uzasadnia poniedziałkowego wzrostu. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak czekać, co zrobi zagranica.
Największe spółki nie znalazły wielu chętnych na swoje akcje. Przykładowo, wartość obrotów walorami KGHM nie przekroczyła nawet 2 mln zł. Komentarz chyba zbędny. W obliczu niemocy gigantów na plan pierwszy wybiło się kilka mniejszych firm, przede wszystkim Stalexport, który kontynuował piątkowy rajd po informacji o planowanej współpracy z francuskim koncernem Vinci w zakresie projektów autostradowych. Na szerokim rynku zwraca uwagę 7,3-proc. skok kursu MCI, co ma związek z nowymi warunkami przyznawania akcji kadrze menedżerskiej. Po informacji o przekroczeniu 10 proc. kapitałów Vistuli przez OFE PZU, wzrosły notowania spółek z branży odzieżowej: Wólczanki, Próchnika i Bytomia.