Zmiany na szczytach władzy zachęcają związkowców do wysuwania pracowniczych roszczeń. Po nominacji Ewy Kopacz na premiera pierwsi wystąpili górnicy, którym udało się wstrzymać likwidację kopalni Kazimierz- -Juliusz. Kolejarze nie chcą być gorsi.

Świąteczna gratyfikacja
Reprezentanci załogi PKP Cargo przekazali Adamowi Purwinowi, szefowi giełdowej spółki, list z postulatami. Domagają się m.in. wypłaty 1 tys. zł na pracownika — jako gratyfikacji z okazji zbliżającego się Święta Kolejarza. Wypłata świadczenia może kosztować spółkę 22 mln zł. Jeśli gratyfikacją będzie objęta cała grupa kapitałowa, koszty mogą być jeszcze wyższe. Na tym nie koniec. Związkowcy postulują także wypłatę zadośćuczynienia za wyrażenie zgody na każdą zmianę harmonogramu pracy (50 zł). Chcą też 100-procentowej podwyżki dla pracownika na zakup posiłków oraz 1,2 tys. zł rekompensaty kosztów utrzymania, które ponoszą pracownicy Cargo, którzy podejmują czasową pracę w innym zakładzie grupy i nie pobierają diety z tytułu delegacji. „Związki zawodowe zastrzegają sobie możliwość wszczęcia sporu zbiorowego (…) gdyby prowadzony dialog społeczny nie doprowadził w ciągu 30 dni do zawarcia porozumienia” — czytamy w liście z 29 września 2014 r., który podpisali szefowie organizacji pracowniczych PKP Cargo.
Analitycy radzą, by zarząd był nieugięty. — Koszty osobowe to największa pozycja kosztowa w PKP Cargo, dlatego ich wzrost może mieć wpływ na nasze prognozy zysku. Inwestorzy oczekują twardej postawy zarządu w negocjacjach ze związkowcami — twierdzi Marcin Gątarz, analityk Unicredit CAIB.
Polityczny podtekst
Lista życzeń nie kończy się na żądaniach płacowych. Związkowcy domagają się też wstrzymania zmian organizacyjnych w strukturze kapitałowej, nieprzenoszenia aktywów Cargo do innych podmiotów oraz wycofania się z planów likwidacji zakładów.
Władze Cargo nie komentują żądań okołopłacowych, bronią natomiast działań restrukturyzacyjnych.
— Z żelazną konsekwencją realizujemy wytyczone na początku kadencji zarządu cele, które — dzięki poprawie organizacji pracy i wykorzystaniu zasobów — dają wielomilionowe oszczędności. Przeprowadziliśmy łączenie zakładów, wdrożyliśmy pionową strukturę zarządzania. Dziś każdy w organizacji wie, jakie mają być efekty pracy. Dlaczego związki zawodowe nie miałyby się włączyć we wdrażanie najlepszych praktyk w PKP Cargo? — retorycznie pyta Adam Purwin.
Dla ekspertów list związkowców nie jest zaskoczeniem.
— Zazwyczaj po zmianie władzy związki zawodowe testują siłę i wytrzymałość rządu — uważa Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.
Strajk kolejarzy w kampanii samorządowej może być politykom nie na rękę. Skoro już raz ulegli górnikom, mogą także naciskać na PKP, by menedżerowie zawarli porozumienie pracownicze w Cargo.
— Tym bardziej że zarząd rozbudził apetyt związków, chwaląc się, że spółka ma na kontach kilkaset milionów złotych gotówki i świetne wyniki. Pracownicy, którzy nie zarabiają najlepiej, chcą, by podzielić się z nimi tymi profitami — ocenia Jakub Majewski.
Kilka miesięcy temu pracownicy buntowali się, gdy na walnym zgromadzeniu akcjonariusze Cargo zdecydowali o podwyższeniu dywidendy z zysku za 2013 r. Podkreślali, że zarząd zaleca im oszczędności i zaciskanie pasa, a jednocześnie zyskami hojnie obdarowuje inwestorów, którzy niedawno weszli do spółki.
Wizja konsolidacji
Nie tylko związkowcy Cargo wysuwają żądania. List z prośbą o spotkanie z Marią Wasiak, minister infrastruktury i rozwoju, piszą przedstawiciele Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.
— Dziwimy się, że do tej pory pani minister nas nie zaprosiła. Zależy nam na rozmowie o koncentracji kolei regionalnych. Chcemy, by działał jeden silny podmiot świadczący usługi lokalnych przewozów pasażerskich. Chcemy więc poprosić panią minister, by zainicjowała zmiany prawne i zamiast dotychczasowego usamorządowienia kolei regionalnych, doprowadzono do ich połączenia w jedną organizację — podkreśla Leszek Miętek, szef związku.
Na początku ubiegłej dekady Maria Wasiak była prezesem PKP Przewozów Regionalnych, które później trafiły do samorządów. Zadłużoną spółkę dokapitalizować może Agencja Rozwoju Przemysłu. W grę wchodzi kwota nawet 750 mln zł.
— To jednak nie rozwiązuje problemu, bo nadal nie mamy gwarancji, że samorządy w przyszłości nie będą tworzyć własnych, konkurencyjnych spółek. W efekcie zaangażowanie kapitałowe państwa w Przewozy Regionalne może przynieść taki sam efekt, jaki przyniosła pomoc ARP dla stoczni. Chcemy rozmawiać, a nie strajkować, ale jeśli będziemy musieli, nie zawahamy się i ogłosimy akcję protestacyjną — twierdzi Leszek Miętek.
Spadające ceny surowców energetycznych wymuszają restrukturyzację w wielu państwowych firmach. Napięta sytuacja jest w PKN Orlen, w którym rozważane jest przejście z pięciobrygadowego na czterobrygadowy system pracy. Da to spółce 20 mln zł oszczędności rocznie. Planom sprzeciwiają się związkowcy, argumentując, że już obecnie w okresie urlopów jest problem z obsadą stanowisk. Nowy system zmusi załogę do dodatkowej pracy. Taniejący węgiel wymusza też zaciskanie pasa w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Rozważana jest likwidacja deputatów węglowych dla emerytów oraz czternastej pensji. W KGHM natomiast w grę wchodzi likwidacja części bonusów przewidzianych w zakładowym układzie zbiorowym pracy, ale jednocześnie związki spodziewają się, że wzrośnie wynagrodzenie podstawowe.
Podwyżki odbiją się na wyniku
DOMINIK NISZCZ, analityk DM Raiffeisen
Inwestorzy są świadomi znaczenia kosztów osobowych w PKP Cargo oraz ryzyka, jakie niosą za sobą potencjalne spory między władzami spółki i związkami zawodowymi. Koszty osobowe stanowiły w pierwszej połowie roku 38 proc. kosztów operacyjnych grupy i wszelkie podwyżki świadczeń będą silnie przekładać się na wynik finansowy. Wierzę że strony znajdą kompromisowe rozwiązanie, ale temat podwyżek może powracać w dłuższym okresie.
Żądania związkowców nierealne
BARTŁOMIEJ KUBICKI, analityk Societe Generale
Żądania związków zawodowych — gdyby wszystkie miały być spełnione — są nierealne, jednak do tej pory spółce udawało się, po długich negocjacjach, rozwiązywać konflikty polubownie. Rozmowy będą trwały kilkanaście miesięcy i zapewne skończą się spełnieniem części postulatów, ale myślę, że inwestorzy biorą pod uwagę takie ryzyko, inwestując w spółki o dużym uzwiązkowieniu.