Kolejowy monopol regionalny

opublikowano: 27-11-2014, 00:00

Na ratowaniu Przewozów Regionalnych najlepiej może wyjść… ratownik, czyli państwo

Samorządowców czekają trudne decyzje, dotyczące Przewozów Regionalnych, pasażerskiego przewoźnika kolejowego, którego udziały posiadają marszałkowie.

W projekcie porozumienia z samorządami resort infrastruktury, którym kieruje Maria Wasiak, obiecuje, że „podejmie działania” zmierzające do stabilizacji stawek za dostęp do torów. Mają nie być wyższe niż te, które będą obowiązywać od grudnia.
Wyświetl galerię [1/3]

STABILNE CENY:

W projekcie porozumienia z samorządami resort infrastruktury, którym kieruje Maria Wasiak, obiecuje, że „podejmie działania” zmierzające do stabilizacji stawek za dostęp do torów. Mają nie być wyższe niż te, które będą obowiązywać od grudnia. Marek Wiśniewski

— Mam nadzieję, że tuż po ukonstytuowaniu się nowych władz samorządowych ich zarządy podejmą decyzje w sprawie podpisania porozumienia o restrukturyzacji spółki. Mamy dwie propozycje — mówi Maria Wasiak, minister infrastruktury i rozwoju, która w latach 2001-02 była prezesem tej kolejowej spółki.

Pierwszą jest przekazanie 750 mln zł z budżetu państwa do Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), która tymi pieniędzmi dokapitalizuje Przewozy Regionalne, obejmując co najmniej połowę udziałów (pisaliśmy o tym na łamach „PB”). Drugi wariant to przekazanie kolejowej firmie podobnej kwoty (na przykład w formie pożyczki), bez obejmowania walorów przez ARP, a następnie podział firmy na mniejsze przedsiębiorstwa.

— Dzięki temu spółka zyska pieniądze na oddłużenie i restrukturyzację. Jej przeterminowane długi sięgają 600 mln zł. Preferujemy pierwszy wariant restrukturyzacji — zapewnia Maria Wasiak. Pieniądze trafią głównie do spółek z grupy PKP, zwłaszcza Polskich Linii Kolejowych, które są największymi wierzycielami Przewozów Regionalnych.

Kontrakt w ciemno

Dotychczas siedem samorządów podpisało porozumienie restrukturyzacyjne Przewozów Regionalnych. Sygnatariuszami są m.in. Mazowsze i Śląsk, które nie korzystają z usług spółki. Większość marszałków postanowiła jednak wstrzymać się z decyzją i podjąć ją po wyborach. Trudno się dziwić, bo projekt odbiera marszałkom kontrolę nad spółką, a jednocześnie zmusza do kupowania od niej usług „w ciemno” przez pięć lat. W projekcie zapisano bowiem, że Przewozy Regionalne nie będą ponosiły ryzyka wzrostu cen dostępu do infrastruktury, zakupu energii, paliw czy taboru. Zwiększone z tego powodu koszty spółki będą z samorządami „rozliczane odrębnie”.

Tu dać, tam odjąć

„PB” dotarł do propozycji porozumienia, które z marszałkami zawrzeć chciałoby ministerstwo.Resort liczy, że samorządy podpiszą je do 27 lutego 2015 r. W projekcie jest jednak sporo kontrowersyjnych punktów. Zapisano w nim, że kwota, którą z budżetu państwa dostaną Przewozy Regionalne, „pomniejszy sumę środków, które mają być przyznane samorządom przez Skarb Państwa w latach 2016-20”. Chodzi o pieniądze obiecane w porozumieniu z 9 grudnia 2008 r., dotyczącym usamorządowienia kolejowej firmy. Zapisano w nim, że w latach 2016-20 z budżetu państwa i programów unijnych zostanie przekazane 3,85 mld zł „na sfinansowanie programu inwestycyjnego z zakresu modernizacji i zakupu taboru kolejowego”.

— Samorządy dostaną więc bardzo drogi kredyt, a właściwie zapłacą haracz za wsparcie przez budżet Przewozów Regionalnych — uważa Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego. Innymi słowy, państwo wyłoży pieniądze dla Przewozów Regionalnych, by je odzyskać. Akcje zostaną w portfelu państwowego inwestora, a następnie, zgodnie z porozumieniem, zostaną sprzedane samorządom, partnerowi strategicznemu albo upublicznione na giełdzie.

Kosztowne inwestycje

Do sprzedaży jest bardzo daleko, bo spółka musi zostać zrestrukturyzowana i doinwestowana. Zgodnie z planem przygotowanym przez EY, do 2019 r. Przewozy Regionalne przeznaczą z kredytów lub leasingu 910 mln zł na zakup 52 elektrycznych zespołów trakcyjnych. Doradca sugeruje także wydanie 2,6 mld zł na zakup kolejnych 148 składów do 2022 r. Część pieniędzy miałaby zagwarantować Bruksela. Planu nie uda się jednak przeprowadzić bez długookresowych umów z samorządami, dotyczących świadczenia usług. Obecnie podpisywane są roczne kontrakty, Przewozy Regionalne chciałyby pięcioletnich. Realizacja inwestycji oznacza także podwyżki dla samorządów i prawdopodobnie pasażerów. Obecnie stawka za tzw. pociągokilometr sięga 16,95 zł. Jeśli inwestycje nie będą realizowane, w 2019 r. po restrukturyzacji stawka spadnie do 16,57 zł. Jeśli zostaną wykonane w planowanym przez Przewozy Regionalne i EY zakresie, wzrośnie do 19,49 zł. To założenia dla tzw. wariantu bazowego, preferowanego przez autorów koncepcji. Jeśli jednak samorządy będą — podobnie jak obecnie — rozwijać odrębne, konkurencyjne wobec Przewozów Regionalnych spółki, opłata będzie znacznie wyższa. W pesymistycznym scenariuszu przekroczy w 2019 r. 18 zł (bez inwestycji) oraz 21,26 zł przy ich realizacji. Na tym nie koniec. Zarówno analiza audytora, jak i projekt porozumienia przewidują, że jeśli samorządy będą zamawiać mniej usług z Przewozów Regionalnych, będą musiały przejmować pracowników spółki albo pokrywać koszty zaproponowanego dla nich programu dobrowolnych odejść. W wariancie bazowym regionalne władze zapłacą 57 mln zł, w wariancie pesymistycznym aż 137 mln zł. Przewozy Regionalne planują zredukować zatrudnienie o prawie 1,7 tys. zł. Będzie to kosztowało 93-140 mln zł, a pieniądze zapewni dokapitalizowanie z ARP. Dodatkowa redukcja związana ze zmniejszoną liczbą usług wyniesie od 981 do 1550 pracowników.

— Samorządy powinny odrzucić proponowane porozumienie, bo program E&Y jest antyrynkowy — uważa Michał Beim. Tego samego zdania jest Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, który uważa, że proponowane samorządom pięcioletnie umowy, przerzucające ryzyko działania spółki na lokalne władze, utrwalają jedynie regionalne monopole.

— Samorządy są organizatorami przewozów i powinny wybierać usługodawcę w przetargu. Do takiego modelu dąży Komisja Europejska. Jeśli Przewozy Regionalne dostaną pieniądze na oddłużenie i jednocześnie przez kilka lat będą mieć zagwarantowany rynek, nie będą mieć motywacji do restrukturyzowania — ocenia Michał Beim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu