Kołodko stawia ultimatum: reforma finansów albo ja!

Lesław Kretowicz
18-03-2003, 00:00

Minister finansów zagroził dymisją, gdyby rząd nie przyjął na środowym posiedzeniu jego projektu reformy finansów publicznych. Tymczasem przedsiębiorcy z BCC ocenili go jako zbyt zachowawczy. Rynek ze spokojem obserwuje natomiast walkę o wpływy dwóch wicepremierów.

Jeżeli rząd i parlament nie przyjmą zasadniczych punktów reformy finansów publicznych, Grzegorz Kołodko poda się do dymisji. Wicepremier i minister finansów w wywiadzie dla tygodnika „Przegląd” ujawnił także, że jedną decyzją chce zlikwidować wszystkie indeksacje, waloryzacje, zwolnienia i ulgi podatkowe.

— Wprowadzamy opcję zerową. Potem dyskutujemy, czy niektóre ulgi powinny zostać utrzymane ze względu na ich prorozwojowy lub społeczny charakter — wyjaśnia Grzegorz Kołodko.

Rynek ze spokojem przyjął oświadczenie ministra finansów. Zdaniem analityków, to ciąg dalszy „gry” Grzegorza Kołodki. Tym razem jednak nie chodzi tylko o osłabienie złotego. W ocenie ekonomistów, ultimatum szefa resortu finansów wynika z dwóch przesłanek.

— Słowa Grzegorza Kołodki są logiczne i śwadczą o odpowiedzialności wicepremiera. Jeżeli rząd nie zaakceptuje jego propozycji reform, dymisja jest jedynym wyjściem z sytuacji — ocenia Mirosław Gronicki, główny ekonomista Banku Millennium.

Natomiast Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku, uważa, że słowa ministra finansów są elementem wewnętrznego sporu w rządzie — walki o wpływy Grzegorza Kołodki i Jerzego Hausnera.

— O ewentualnej dymisji ministra finansów zdecyduje premier. Krytyka programu naprawczego oraz ostra wypowiedź Jerzego Hausnera na temat polityki pieniężnej mają pokazać Leszkowi Millerowi, że może on być alternatywą dla Grzegorza Kołodki — tłumaczy Janusz Jankowiak.

Tymczasem przedsiębiorcy z Business Centre Club ocenili propozycje reform jako zbyt ostrożne. Ich zdaniem, nie poprawią one sytuacji pracodawców i pracobiorców.

— Plan Grzegorza Kołodki to hasła, wskazanie kierunku, ale brakuje szczegółowych rozwiązań — krytykuje Marek Goliszewski, prezes BCC.

Organizacja, wspólnie z fundacją CASE, przedstawiła swoje propozycje niezbędnych działań, mających na celu uzdrowienie finansów państwa. Ich zdaniem, najważniejsze jest zmniejszenie tzw. sztywnych wydatków w budżecie — w 2003 r. stanowią one aż 67,5 proc. wszystkich rozchodów państwa. Według CASE, pierwszymi krokami w reformach fiskalnych powinno być odejście od sztywnej indeksacji, likwidacja funduszy i agencji rządowych, reforma systemu emerytalno-rentowego — szczególnie KRUS — oraz wprowadzenie podatku liniowego i zrównanie stawek PIT z CIT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kołodko stawia ultimatum: reforma finansów albo ja!