Komenda Główna w sieci Oracle

Mariusz Zielke
11-12-2006, 00:00

Gigant może zmonopolizować rozwój najważniejszych systemów policji. Komenda Główna chowa głowę w piasek. A to kosztuje.

Krajowy System Informacyjny Policji (KSIP) to najważniejsze, zbudowane kosztem kilkuset milionów złotych, narzędzie informatyczne wspomagające organy ścigania. Dzięki niemu funkcjonariusze mają dostęp do danych o przestępcach, prawach jazdy, zdjęć, rejestru broni itd. Taki system powinien być własnością Komendy Głównej Policji (KGP). I teoretycznie jest. Ale okazuje się, że wszystkie modyfikacje policja musi uzgadniać z firmami Oracle i HP, które pomagały we wdrożeniu KSIP. Inaczej straci gwarancję na jego działanie. W praktyce oznacza to wyłączność na prace wokół KSIP dla tych firm. Patrząc na historię policyjnych zamówień, uzgadnianie nie idzie najlepiej. W rezultacie albo kontrakty dostaje z wolnej ręki Oracle, albo przetargi padają. Konkurenci (czasem jednocześnie partnerzy) Oracle są oburzeni, Urząd Zamówień Publicznych (UZP) policję upomina, a amerykański gigant informatyczny podlicza słupki. Co na to KGP? Nie dostrzega problemu.

Hurtownia niejasności

Sprawa wyszła przypadkiem, przy okazji przetargu na tzw. hurtownię danych dla KGP. Hurtownia miałaby ściśle współpracować z KSIP i usprawnić dostęp do informacji i ich analizę. Jednocześnie to rozwiązanie niezależne. Profesjonalnych firm, które taki system mogą wykonać, jest co najmniej kilka. Od trzech lat jednak przetargów w tym zakresie nie udaje się rozstrzygnąć. A to policja unieważnia postępowanie, bo źle określiła wymagania. A to trzy razy procesuje się z Comarchem w UZP, nie chcąc dopuścić tej odnoszącej sukcesy na arenie międzynarodowej firmy do przetargu (dwa razy przegrała w UZP z Comarchem, aż w końcu udało się firmę wykluczyć). A to stawia wymagania nie do spełnienia.

W ostatnim przetargu KGP przesadziła, stawiając nagle oferentom wymóg, by dogadali się z Oracle i HP w sprawie praw autorskich do KSIP. Oracle jednak sam chciał wystartować w przetargu, więc współpraca z innymi oferentami nie leżała w jego interesie. Dodatkowo firma (w konsorcjum z HP) została wykluczona na wstępnym etapie z postępowania. Zdaniem naszych informatorów, skoro nie może wygrać, to teraz nie zależy jej na powodzeniu przetargu, więc nie ma mowy o „dogadaniu się”.

— Zwróciliśmy się do Oracle z prośbą o przedstawienie oferty w zakresie modyfikacji KSIP dla potrzeb hurtowni danych, ale Oracle takiej propozycji nie przedstawił. Bez tego nie byliśmy w stanie przygotować oferty przy tak stawianych wymaganiach — mówi jeden z oferentów.

Oracle odpowiada, że nie może gwarantować działania systemu, jeśli modyfikuje go ktoś inny. Jednak chciał pomóc oferentom.

„Firma Oracle wyraziła chęć współpracy ze wszystkimi podmiotami występującymi w postępowaniu w formie konsorcjum, których lider posiadał aktywny status partnera Oracle. Ze wszystkimi wymienionymi podmiotami toczyły się rozmowy związane z ofertą Oracle, jaka miała zostać złożona tym podmiotom. Firma Oracle wymagała doprecyzowania zakresu prac, jakiego od nas oczekiwali” — odpowiada Oracle.

Oracle twierdzi, że wynegocjował umowy z czterema oferentami.

— Była wstępna propozycja, a potem brak reakcji na nasze uwagi — twierdzi jednak jeden z nich.

Skazani na jednego

Wymóg porozumienia z Oracle i HP w specyfikacji przetargu na budowę hurtowni pojawił się nagle, w drugim etapie przetargu, i wszystkich zaskoczył, bo oferenci myśleli, że KGP ma prawa do własnego systemu. SAS Institute — jeden z największych na świecie dostawców hurtowni danych — zaprotestował i skierował sprawę do UZP. Arbitrzy urzędu nakazali zmianę warunków postępowania.

„Nie kto inny, jak sam zamawiający (czyli policja — red.) winien przewidzieć konieczność rozbudowania systemu, jego ewentualnego współdziałania z nowymi, innymi systemami” — upomnieli arbitrzy policję.

Doktryna tutaj jest jasna. Według UZP, to zamawiający powinien zapewnić sobie taki zakres uprawnień do posiadanych systemów informatycznych, by ich rozbudowa lub modyfikacje nie wymagały zgody dostawców systemów. Jeśli tego nie zrobi, praktycznie skazuje się na jednego dostawcę. Problem jest, o czym świadczy dalsze postępowanie policji. Zamiast porozumieć się z Oracle i HP, unieważniła postępowanie. Teraz oferenci obawiają się, że kontrakt zostanie zlecony z wolnej ręki. Już raz w tym roku taką decyzję podjęto — przy zleceniu na system poszukiwawczy policji. Kontrakt na to rozwiązanie bez przetargu dostał Oracle, a w jego ramach kupiono też sprzęt HP. Wartość umowy to około 15-17 mln zł. System ma przeszukiwać dane z KSIP, ale też z innych systemów — np. CEPiK, PESEL, systemów więziennictwa czy Straży Granicznej. Dlaczego więc zlecono kontrakt bez przetargu? Dlaczego KGP nie zapewniła sobie odpowiednich uprawnień i skazała się na kontrakty z jednym wykonawcą?

Na odpowiedzi na pytania czekaliśmy długo, zwróciliśmy się też o dostęp do umów. Dostaliśmy informację, że część z nich może być przedmiotem postępowania kontrolnego w samej policji. Problem więc jest, tylko chyba nikt nie chce o nim mówić. Jak w końcu dostajemy odpowiedzi na papierze, są one wymijające. Wynika z nich, że KGP zawsze przestrzega prawa, w tym prawa zamówień publicznych, żadnych sporów nie ma, prawa autorskie są jasne, ma je policja, a Oracle nie ma monopolu na policyjne oprogramowanie. Jak więc wyjaśnić ponad 30 umów zleconych z wolnej ręki tej firmie w ciągu kilku ostatnich lat, w tym na systemy inne niż KSIP?

Na nasze pytania nie odpowiedziało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które sprawuje pieczę nad informatyzacją i szumnie zapowiadało, że skończy z monopolami.

Informatyczne monopole

Tak jest…

Firmy informatyczne bez wyjątku starają się uzależnić klientów od swoich rozwiązań i to normalna praktyka. Normalną praktyką odbiorców powinny być starania, by temu uzależnieniu zbytnio nie ulec. Zwycięża jednak jak zawsze... profesjonalista.

ZUS—Prokom. Prokom od 1997 r. wdraża Kompleksowy System Informatyczny Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Nie bez problemów, ale ostatnio poinformował o sukcesie projektu. ZUS dostał nawet nagrodę „Europejskiego lidera IT w administracji”. W powszechnej opinii w ZUS w informatyce bez Prokomu nie da się niczego zrobić. Prokom odpierał zarzuty twierdząc że z łącznych wydatków ZUS na IT skasował tylko połowę całej kwoty. Reszta trafiła do takich firm, jak: IBM, HP, BEA, Siemens, i do innych. Kilka lat temu do ZUS próbował z ofertą wejść Computerland. Skończyło się w sądzie. Prokom został.

NBP—Computerland. Od lat Computerland opiekuje się głównym systemem księgowym Narodowego Banku Polskiego. Wdrożenie pociąga za sobą kolejne kontrakty na dostawy sprzętu, serwis, asystę techniczną i rozwój projektu. NBP tłumaczył kiedyś, że zlecenie głównemu wykonawcy dalszych prac i dostaw jest naturalne, bo może on wówczas w pełni odpowiadać za działanie systemu. Jak to określał NBP: z punktu widzenia banku ważne jest działanie całego systemu, a nie jego poszczególnych części.

PSE—Emax. Polskie Sieci Elektroenergetyczne to z kolei domena grupy Emax, a ściślej — jej spółki zależnej Winuel. Ta firma realizuje u operatora energetycznego najważniejsze systemy. Ich waga jest oczywista, więc w trosce o jakość wdrożeń władze PSE umieściły swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej spółki. Efekt jest taki, że Emaksowi i Winuelowi nie szczędzi się pochwał dla ich systemów.

ARiMR—HP. Na początku tego wieku wybuchła wielka awantura o wielkie kontrakty zawarte z HP na wiele elementów systemu dopłat dla rolników IACS. W efekcie kontrakt podzielono i obniżono wartość, co wcale nie wyszło taniej. HP zaś i tak opanował najważniejsze wdrożenia i dostawy. Tłumaczył, że skoro robi system, to trudno, żeby polecał sprzęt innych producentów.

…a tak być powinno…

Administracja powinna czerpać z doświadczeń od firm komercyjnych, np. banków, które zwykle wybierają sobie 2-3 partnerów informatycznych w danym zakresie (np. dostaw sprzętu czy oprogramowania). Zapewnia to konkurencję między dostawcami i sprawia, że jeden pilnuje drugiego. Umowy precyzyjnie określają zarówno zakres prac, jak i szczegółowe prawa do używanych rozwiązań. Modne jest zatrudnianie pracowników drugiej strony, którzy znają doskonale wszystkie gry stosowane przez dostawców. No, ale na to administracji nie stać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komenda Główna w sieci Oracle