Potem indeksy znów zaczęły osuwać się w dół. WIG20 musiał bronić się przed spadkiem poniżej 2600 pkt. Ostatecznie zakończył notowania na poziomie 2637 pkt., mniej więcej takim samym, jak w poniedziałek. To i tak można potraktować jako wyraz względnej odporności inwestorskich nerwów, bo w przypadku indeksów małych i średnich spółek mieliśmy już znaczną przecenę o 1,8-2,1 proc. Fala wyprzedaży, która przetaczała się przez rynek małych i średnich spółek sprawiła, że po raz kolejny pogłębiały one swoje dwuletnie dołki.
Słabe nastroje w Warszawie mają swoją przyczynę w spadkach panujących na europejskich parkietach. Inwestorów nadal niepokoiła tam droga ropa. Sesja na Wall Street rozpoczęła się od niewielkich spadków, które pogłębiły się po publikacji wskaźnika zaufania konsumentów, który znalazł się na najniższym poziomie od 1992 r. Wszystko więc wskazuje na to, że szanse na powrót indeksu WIG20 do konsolidacji są już tylko iluzoryczne, zaś cały rynek, mierzony również zmianami cen mniejszych spółek, już szuka nowego dna.
Krzysztof Barembruch
AZ Finanse