W fotokopii na dole strony przypominam tamten proroczy tytuł „To będzie porażka na własne życzenie”, z cytatem „Lewica w kwestii weta się wstrzyma, co w rozliczeniu głosów wyjdzie jakby je poparła”.
Zdumiewa, że politycy nie przyjmują do wiadomości rzeczywistości i
usiłują ją zaklinać. Wobec ustawy medialnej Platforma Obywatelska wykazała
tchórzostwo, odkładając rozpatrzenie weta miesiącami — przecież standard to
głosowanie na pierwszym możliwym posiedzeniu Sejmu. Na co liczyła? O
konstruowaniu większości zdolnej do odbicia weta powinna była myśleć w czasie
uchwalana ustawy! Tymczasem wykazała klasyczne zadufanie większości wobec
pomysłów mniejszości. W piątek wieczorem przyglądałem się w kuluarach Sejmu
równie spóźnionym, co rozpaczliwym próbom PO namówienia SLD do odrzucenia weta.
Nic z tego nie wyszło — przy 447 obecnych posłach poprzeczka 3/5 głosów stanęła
na wysokości 269, a koalicja wraz z sejmowym planktonem podskoczyła tylko do
245.
W prezydenckim uzasadnieniu do weta nie został uwypuklony wątek , który
koniecznie muszę przypomnieć. Oto przepis o możliwości odwoływania władz
publicznych nadawców przez ministra skarbu — który dla SLD okazał się
najbardziej nie do przyjęcia — wprowadzony został w trybie pozakonstytucyjnym! W
pierwotnej wersji ustawy, która 18 marca wyszła z Sejmu, go nie było, a
wstawiony został przez PO w Senacie. Uprawnień ministra absolutnie nie da się
uznać za poprawkę, było to całkowicie nowe uregulowanie — a tego Senatowi robić
na skróty nie wolno, co dawno stwierdził Trybunał Konstytucyjny.
Notabene przewodniczący klubu Zbigniew Chlebowski już 29 lutego oznajmił
całej Polsce, że PO definitywnie wykreśla z ustawy wpływ ministra skarbu. Owa
publiczna deklaracja okazała się lipą. 25 kwietnia zaś, zaraz po przyjęciu
poprawek Senatu, Chlebowski popisał się kuriozalnym wystąpieniem — oto
zaapelował do prezydenta o… skierowanie medialnej noweli do Trybunału
Konstytucyjnego (TK). Chodziło mu o to, że ustawę uznaną za konstytucyjną
prezydent podpisać musi. Jednak z drugiej strony — w TK każda ustawa przepada na
długie miesiące, a przecież PO chce usunąć PiS-owskich prezesów radia i
telewizji jak najszybciej, więc gdzie tu sens, gdzie logika?
W cieniu weta oraz odrzuconego wotum nieufności dla minister Ewy Kopacz,
Sejm posłał w piątek kilka ustaw do kosza w pierwszym czytaniu. Osamotniona PO
straciła swój projekt zniesienia finansowania partii z budżetu, dla równowagi
zaś skreśliła dwa projekty prezydenckie: o spółdzielniach oraz o funduszu pomocy
ofiarom klęsk żywiołowych. To właśnie takie głosowania wieszczą polską
rzeczywistość w najbliższych dwóch latach. Klasa polityczna umie się jednoczyć
na nie, dużo trudniej przychodzi jej wyartykułowanie czegokolwiek na tak.