Komentarz Łukasza Bugaja: Amerykanie nie tracą nadziei

Łukasz Bugaj
opublikowano: 2010-07-21 10:01

Rynki pozostają bardzo zmienne i pewnie nieprędko się to zmieni. Ponadto, niektóre ruchy indeksów są trudne do wytłumaczenia. No bo jak wyjaśnić wzrosty w USA, kiedy o wiele więcej było powodów do spadków?

Na tej niespokojnej arenie globalnych rynków Warszawa pozostaje względnie spokojna. Wczoraj notowania rozpoczęły się od lekkiej zwyżki, co było konsekwencją poniedziałkowych wzrostów na Wall Street. Siły nie wystarczyło jednak na wiele, gdyż nastroje na świecie zaczęły się wyraźnie psuć. Zawodziły wyniki spółek, w tym dramatycznie spadający zysk netto Goldman Sachs oraz obniżenie prognoz wyniku na ten rok przez Johnson & Johnson (choć nie słaba gospodarka była tutaj przyczyną).

Niezbyt ciekawie zapowiada się również piątkowa publikacja stress testów europejskich banków. Jeżeli przypomnimy sobie podobną akcję w USA, to trzeba przyznać, że pierwsze przecieki mówiły o pozytywnych notowaniach banków. Teraz jest nieco inaczej. Z pogłosek wynika, że niemiecki Hypo Real Estate nie przeszedł „prób wytrzymałościowych”. Może nie jest to informacja dużego kalibru, ale z pewnością nie wspierała obozu byków.

Podaż miała po swojej stronie też publikowane dane makro. Chodzi o rynek nieruchomości, który znajduje się w krytycznym stanie. Liczba nowych budów domów spadła o 5 proc., czyli więcej od prognoz. Na szczęście, liczba pozwoleń na budowę nieco wzrosła, co tłumiło negatywne zaskoczenie płynące z poprzedniej informacji. Zresztą, sam rynek po przedpołudniowym spadku nie chciał opadać bardziej. Kreślona była konsolidacja w oczekiwaniu na reakcję Amerykanów, gdzie rozrywają się losy lipcowych wzrostów.

Na Wall Street mieliśmy tymczasem do czynienia z piękną sesją, która z głębokich minusów wyprowadziła indeksy w dość znaczne obszary dodatnie. Popyt nie odpuszczał aż do samego końca i S&P500 wzrósł o ponad 1 proc. Widać chęć zatarcia negatywnego wrażenia, jakie wywarła piątkowa sesja z zeszłego tygodnia. Działo się to pomimo nienajlepszych wieści ze spółek i gospodarki, co należy odczytywać niezwykle pozytywnie.

Pozytywnie trzeba też napisać o europejskich krajach PIIGS, które wczoraj z sukcesem sprzedały swoje papiery dłużne. Grecja powoli wraca na rynek z kolejną udaną emisją bonów. Hiszpania z sukcesem uplasowała dwie emisje bonów (12- i 18-miesięcznych), a Irlandia sprzedała obligacje z terminem wykupu w roku 2016. Jedynie Węgry miały problemy ze sprzedażą swoich bonów, co jednak nie dziwi w kontekście szumu medialnego wokół tego kraju. Szumu, dodajmy, niepotrzebnego, bo sytuacja Węgier wcale nie jest tak zła, by linia kredytowa z MFW była niezbędna do normalnego funkcjonowania państwa.
 
Łukasz Bugaj
Analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi