Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Bernanke zaszkodził giełdom

Xelion
opublikowano: 18-01-2008, 09:14

W USA już przed rozpoczęciem sesji na rynek trafiła informacja, która musiała zepsuć nastroje inwestorów. Merrill Lynch poinformował, że jego strata w czwartym kwartale wyniosła 9,83 mld USD, czyli 12,01 USD/akcję. Rynek oczekiwał, że wyniesie tylko 4,82 USD/akcję. Pierwszy raz od 1989 roku Merrill Lynch zakończył cały rok stratą.

Bardzo złe były też dane makroekonomiczne. Jedynie raport z rynku pracy był dla dolara i akcji korzystny, bo ilość noworejestrowanych w ostatnim tygodniu bezrobotnych była zdecydowanie mniejsza niż tego oczekiwano (301 tysięcy). Jednak od dawna ostrzegam, żeby zbyt dużej wagi do tygodniowych danych nie przywiązywać, Za to raport z rynku nieruchomości był wręcz fatalny. W grudniu rozpoczęto aż o 14,2 procent mniej budów domów (oczekiwano spadku o 32 procent) i wydano o 8,1 procent mniej zezwoleń na budowę (oczekiwano spadku o 3 procent). Rynek nieruchomości jak widać pogrąża się w coraz głębszym kryzysie. Okazało się też, że opublikowany dwie godziny wcześniej niż zwykle indeks Fed z Filadelfii (pokazuje jak rozwija się gospodarka w regionie) spadł z -1,6 do –20,9 pkt. (oczekiwano, że spadnie do minus 2 pkt.). Był to największy miesięczny spadek od stycznia 2001. Ten region znajduje się już w głębokiej recesji.

Gracze pokładali jeszcze nadzieję w wystąpieniu Bena Bernanke, szefa Fed przed komisją budżetową Kongresu. Powiedział on w zasadzie wszystko, czego oczekiwano. Przyznał, że sytuacja gospodarcza się pogarsza i potwierdził to, co mówił tydzień temu: Fed jest gotów działać agresywnie. Inaczej mówiąc powiedział, że 30 stycznia stopy zostaną obniżone o 50 pb. (a może więcej?). Poparł również ideę pakietu fiskalnego, który miałby pomóc gospodarce, o którym dwa tygodnie temu wspominał Henry Paulson. Stwierdził, że wstrzyknięcie 150 mld dolarów pomoże pobudzić wzrost gospodarki, a szybkie zaakceptowanie tymczasowych bodźców na kwotę 60-70 mld USD pomoże gospodarce w drugiej połowie tego roku. Ubezpieczył się też jednak twierdząc, że jeśli takie bodźce zostaną zaaplikowane gospodarce w nieodpowiednim czasie albo zrujnują dyscyplinę finansową to mogą się okazać nieskuteczne. Można więc powiedzieć, że przyznał, iż cokolwiek by się nie działo to i tak pierwsza połowa roku spisana jest na straty. Trudno nazwać takie wypowiedzi pocieszającymi.

Byki na rynku akcji walczyły, ale podaż była olbrzymia. Jasne już jest, że obniżka stóp o 50 pb. jest zdyskontowana i poważnej gry pod posiedzenie FOMC nie będzie. Jeśli pojawią się przed 30 stycznia większe wzrosty to może na kilka dni przed posiedzeniem w ramach normalnego odbicia technicznego. Na wykresie S&P 500 ewidentnie widoczna jest dziesięciomiesięczna formacja głowy z ramionami (RGR), która zapowiada spadek indeksu przynajmniej do 1.250 pkt. Będzie obowiązywała dopóki indeks nie wróci ponad 1.407 pkt.

Po sesji raport kwartalny opublikowały IBM i AMD. Raport IBM to były tzw. odgrzewane kotlety, bo przypominam, że na początku tygodnia ta właśnie spółka opublikowała wstępny raport, dzięki czemu indeksy mocno wzrosły. Tym razem też kurs IBM po sesji rósł. Rósł też kurs AMD, mimo że spółka poinformowała o stracie blisko 3 razy większej niż rok temu. Po prostu zapanowała chęć zapolowania na odbicie na wyprzedanym rynku. Pomagała też informacja o spotkaniu prezydenta Busha z przedstawicielami obu partii, w celu przyspieszenia planu pomocy gospodarce. Indeks handlu posesyjnego AHI wzrósł o 0,61 procent (to bardzo dużo), kontrakty rano też mocno rosły. Czekamy na odbicie i po jego sile zobaczymy, jakie są nastroje rynku. Tylko potężne wzrosty, zbliżone do wczorajszych spadków rodziłyby nadzieje na trwalsze odbicie.

W Warszawie dzięki dzikim zmianom indeksów podczas czwartkowej sesji utrwaliło się wsparcie na wysokości 2.880 pkt., ale wczoraj okazało się, że nie tylko Ben Bernanke bykom nie pomógł, ale nawet im zaszkodził. W tej sytuacji wsparcie na WIG20 może być dzisiaj znowu testowane. Używam trybu warunkowego, bo jeśli w Eurolandzie inwestorzy będą polowali na amerykańskie odbicie to tego testu zapewne nie zobaczymy. Faktem jest, że sytuacja techniczna indeksów w USA jest fatalna, ale fundusze mogą czekać na mocniejsze odbicie tamtego, wyprzedanego przecież rynku (nasz też jest nadal wyprzedany). W tej sytuacji losy wsparcia zależą od raportu kwartalnego General Electric (oczywiście jeśli spółka terminu publikacji nie przesunie). Jeśli jednak pod koniec sesji wsparcie padnie to doprowadzić może do kolejnej paniki.

Komentarz przygotował
Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Polecane