Standardem dla takich dni jest skokowe podniesienie aktywności oraz zmienności i senny handel w pierwszych siedmiu godzinach rozdania. Rynek schował się w tym układzie w sposób podręcznikowy. W istocie do 15:50 licznik obrotu w WIG20 pokazywał około 500 mln złotych, by finalnie pokazać przeszło 2 mld złotych. Również dzienny zakres wahań indeksu został właściwie wyrównany w finałowej godzinie sesji. Sumując, standardowe zachowanie rynku powoduje, iż sesję należy traktować raczej jako wyjątek od ostatnio granego scenariusza niż jego uzupełnienie. Niemniej, dzisiejsze przesunięcie WIG20 o 0,37 procent przełożyło się na zwyżkę indeksu o 1,60 procent w skali tygodnia i przeniesienie w rejon 1975 pkt.
Technicznie patrząc podtrzymane zostało zawieszenie na granicy trenu wzrostowego, jednocześnie linii trendu hossy. Technicy odnotują, iż częścią sesji było też przetestowanie linii szyi domkniętej formacji głowy z ramionami, co połączone z odbiciem się wykresu od oporu jest potwierdzeniem wcześniejszego sukcesu podaży i ryzyka spadku WIG20 w rejon 1800 pkt. Przeciwwagą dla takiego odczytania sesji jest fakt, iż rozdanie było zdominowane przez szum techniczny i dopiero pierwsze dni nowego tygodnia pozwolą ocenić kondycję rynku po wyjściu z cienia pochodnej. Z obowiązku należy odnotować, iż w przyszłym tygodniu lokalne zmienne będą walczyły na rynku z reakcjami świata na wymowę wrześniowego posiedzenia FOMC, więc WIG20 ma przed sobą kolejne dni zmienności budowanej na czynnikach zewnętrznych.

