Komisja była tylko poligonem

opublikowano: 27-07-2021, 20:00

Przeprowadzone przez sejmową Komisję Kultury i Środków Przekazu na nadzwyczajnym posiedzeniu pierwsze czytanie wywołującego tyle emocji poselskiego projektu zmiany ustawy o radiofonii i telewizji nie przyniosło niespodzianek.

Od przejęcia w 2015 r. władzy PiS zagwarantowało sobie w Sejmie większość bezwzględną zarówno w prezydium, jak też w każdej komisji. Medialna należy do grupy komisji średnich, liczy 31 członków, zaś aktualny przydział miejsc jest następujący: PiS – 16, KO/PO – 8, Lewica – 4, KP/PSL – 2, Konfederacja – 1. We wtorkowym posiedzeniu uczestniczyło 29 osób, ekipa PiS została bezwzględnie zdyscyplinowana, zatem pewna większość 16 głosów w każdym spornym punkcie była oczywistością. Ale akurat w przypadku tej ustawy nie istnieje proste komisyjne przełożenie na wynik głosowania całego Sejmu 11 sierpnia, albowiem w szesnastce PiS akurat nie ma ani jednego reprezentanta Porozumienia Jarosława Gowina. Tymczasem wicepremier konsekwentnie podtrzymuje wniesienie poprawki, która wysadzi w powietrze całą ustawę uderzającą w stację TVN, a dosłownie w kanał TVN24. Chodzi o rozszerzenie listy zagranicznych właścicieli koncesjonowanych telewizji poza Europejski Obszar Gospodarczy (który stanowi UE z kilkoma stowarzyszonymi sąsiadami) i objęcie ustawą również ogólnoświatowej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Jej członkiem założycielem są m.in. USA, zatem dla faktycznego właściciela stacji TVN – amerykańskiego koncernu Discovery – nic by się nie zmieniło.

Na razie nikt nie wie, czy Jarosław Gowin do 11 sierpnia nie wymięknie oraz iloma sejmowymi szablami naprawdę dysponuje. Jego przystawka w 2019 r. zdobyła na liście PiS aż 18 poselskich mandatów, ale jej stan jest płynny – przyjmijmy, że Porozumienie aktualnie liczy 11 posłów. Jarosław Kaczyński robi wszystko, by różnymi chwytami załatać arytmetyczną wyrwę w klubie, ale sam nie wie, na czym naprawdę stoi. Akurat 11 posłów liczy obrotowa Konfederacja, ale nawet oni sami także nie wiedzą, jak zagłosują nad którą poprawką i potem nad całością ustawy. Dlatego nerwowe podchody będą trwały do samego 11 sierpnia, całkiem możliwym wariantem jest zdjęcie telewizyjnej ustawy w ostatniej chwili z porządku obrad Sejmu, pod pretekstem skoncentrowania się na podatkach objętych Polskim Ładem. Notabene losy tej nowelizacji również pozostają na razie niepewne.

Komisja obradowała bardzo chaotycznie i przyjęła sprawozdanie fatalne legislacyjnie, wiele poprawek z różnych stron zostanie zgłoszonych podczas drugiego czytania na posiedzeniu Sejmu.
Andrzej Hulimka / Forum

Wielogodzinna debata komisji poświęcona była głównie ostrej konfrontacji na temat wolności mediów w Polsce. Władcy kolejny raz wymieniali z opozycją argumenty od dawna już znane. A jednak poseł Marek Suski, firmujący ustawę podrzuconą do Sejmu 7 lipca ciemną nocą, popisał się kreatywnością. Otóż stwierdził, że projektu PiS nie powinno się postrzegać jako politycznego uderzenia w ostro krytykującą PiS telewizję TVN24, bo przecież to ustawa czysto… gospodarcza! Taka teza naprawdę jest nowalijką, dotychczas uderzenie w koncern medialny ze Stanów Zjednoczonych Ameryki, czyli naszego głównego sojusznika z NATO, argumentowano względami… bezpieczeństwa Polski. Wydawało się, że to rekord absurdu i zakłamania. Wtorkowa teza Marka Suskiego naturalnie kojarzy się ze sporem o gazociąg Nord Stream 2, podobnie zresztą jak dekadę temu o jego pierwszą nitkę. Rząd Niemiec konsekwentnie akcentuje biznesowe znaczenie bałtyckiej rury, natomiast nasz polityczne, a dokładniej – geopolityczne. Poseł dający twarz ustawie nie zauważył, że uzasadniając „gospodarczy” cel uderzenia w TVN dokładnie skopiował niemiecką argumentację gazową, odwracając ją o 180 stopni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane