Komornicy chcą licencji dla firm windykacyjnych

Jarosław Królak, Albert Stawiszyński
opublikowano: 2002-10-04 00:00

Kancelarie komornicze są bliskie zapaści. Jeśli nie wywalczą wyższych stawek, wkrótce wiele z nich zniknie — twierdzą przedstawiciele środowiska. Domagają się również kontrolowania windykatorów.

Czarne chmury zbierają się nad sprywatyzowanymi kancelariami komorniczymi. Problem dotyczy zasad wynagradzania.

— Wielu kancelariom zaczyna zaglądać w oczy widmo zapaści finansowej. Stawki są za niskie. Szczególnie wysokość opłat, od których uzależnione jest wszczęcie egzekucji. Jeśli nie zostaną zmienione przepisy, część kancelarii będzie zmuszona zamknąć działalność. A to z pewnością uderzy w wierzycieli dochodzących roszczeń od dłużników na drodze sądowej — twierdzi Iwona Karpiuk-Suchecka, prezes Krajowej Rady Komorniczej (KRK).

Komornik nie może odmówić przyjęcia sprawy. To on ponosi koszty w przypadku bezskutecznej egzekucji. A to w obecnych realiach polskiej gospodarki jest niemal regułą.

Aby bronić swoich interesów, komornicy postulują również wprowadzenie licencji albo zezwoleń na działalność firm windykacyjnych.

— Komornicy działają w ramach ściśle określonych przez prawo. Muszą stosować się do sztywnych procedur. Natomiast firmy windykacyjne mają pełną swobodę działania. Często jest to działalność na pograniczu prawa lub nawet sprzeczna z przepisami. Postulujemy więc wprowadzenie jakiejś formy kontroli. Przecież komornik nie będzie skuteczniejszy od podmiotu nie stosującego się do żadnych zasad — uważa Iwona Karpiuk-Suchecka.

Przedstawiciele firm windykacyjnych oczywiście nie są zachwyceni takimi pomysłami.

— Jestem przeciwny reglamentowaniu naszej działalności. Skutki takiej operacji są trudne do przewidzenia — mówi Robert Zdańkowski, wspólnik w Śląskiej Agencji Finansowej.

Wtóruje mu Julian Kinkel, prezes Agencji Obrotu Wierzytelnościami Kinkel i Masłowski.

— To skandaliczny pomysł. Nie do pomyślenia jest, aby urzędnik decydował o tym, kto może prowadzić taką działalność. Powinni o tym decydować klienci — mówi Julian Kinkel.

Przeciwny jest też Krystian Konopka, prezes Grupy Kapitałowej Południe-Zachód — choć nie do końca.

— Reglamentacja nie jest konieczna. Jednak rzeczywiście wiele firm nie jest przygotowanych do takiej działalności.

Wprowadzenie wobec nich ograniczeń byłoby uzasadnione, gdyż ich działalność może być niekorzystna dla wierzycieli — uważa Krystian Konopka.

— Ten pomysł przeczy tendencji do odchodzenia od reglamentowania działalności gospodarczej. Metodę kija baseballowego stosują nie firmy, lecz podmioty działające nielegalnie, związane z półświatkiem. Oni i tak o żadne koncesje nie będą się ubiegać — podkreśla Krzysztof Mateka, prezes EGB Investment.

Katarzyna Kompowska, prezes Związku Firm Windykacyjnych i Wywiadowni Gospodarczych, wskazuje, że w Polsce działa 350 ujawnionych firm windykacyjnych. Wiele jednak pozostaje w cieniu.

W Ministerstwie Sprawiedliwości (MS) rozpoczęto prace nad zmianą ustawy o komornikach.

— Pracujemy nad głównymi tezami ewentualnej nowelizacji. Rzeczywiście komornicy starają się o większe pieniądze. Chcemy jednak także wprowadzić takie przepisy, które zwiększyłyby skuteczność egzekucji — mówi Stanisław Łasocha, naczelnik Departamentu Organizacyjnego w MS.