Komornik wszedł do spółki MNI

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 29-02-2012, 00:00

Na wniosek sądu został zabezpieczony majątek i konta firmy Długie Rozmowy, od której TP domaga się prawie 41 mln zł

Wczoraj o godz. 10 komornik w asyście policji wszedł do siedziby spółki Długie Rozmowy (DR) na warszawskim Ursynowie. To spółka kontrolowana pośrednio przez giełdową MNI.

Z ustaleń „Pulsu Biznesu” wynika, że na polecenie Sądu Okręgowego w Warszawie zabezpieczył majątek firmy. Postanowienie w tej sprawie wydał 13 lutego.

Ma to związek z postępowaniem, jakie DR wytoczyła Telekomunikacja Polska (TP). TP domaga się zapłaty w sumie 40,8 mln zł z tytułu świadczonych usług. Komornik miał zabezpieczyć majątek na poczet żądanej sumy. Przez kilka godzin udało się opieczętować i zabezpieczyć wyposażenie biurowe, m.in. meble i sprzęt komputerowy.

— Wartość zabezpieczonego majątku jest znikoma w stosunku do roszczenia. Dlatego spółka ma siedem dni na wskazanie innego majątku, który na podstawie decyzji sądu mógłby zostać zabezpieczony — mówi Krzysztof Łuczyszyn, komornik sądowy, który dokonywał zabezpieczenia majątku DR. Dodaje, że zostały też zabezpieczone konta bankowe spółki. — Na razie nie mam informacji o znajdujących się tam kwotach — przyznaje Krzysztof Łuczyszyn. Spółka Długie Rozmowy jest kontrolowana przez MNI Telecom, której jedynym akcjonariuszem jest notowana na giełdzie spółka telekomunikacyjna MNI.

Jej prezesem i współwłaścicielem jest Andrzej Piechocki, który pod koniec ubiegłego roku usłyszał zarzuty korupcji i prania brudnych pieniędzy w związku z prywatyzacją m.in. STOEN i LOT.

Niezapłacone faktury

W połowie 2007 r. Długie Rozmowy podpisały umowy z TP. Spór między spółkami rozpoczął się w 2009 r. Wówczas — jak twierdzi telekomunikacyjny gigant — DR przestały wywiązywać się z zapisów kontraktów. W efekcie niespełna rok temu w marcu 2011 r. Telekomunikacja zdecydowała wystąpić przeciwko DR z pozwem sądowym, żądając 40,8 mln zł.

„Długie Rozmowy przez dwa lata nie płaciły należności TP za świadczone na ich rzecz usługi hurtowe lub uiszczały należnościw niepełnej wysokości.

W konsekwencji Długie Rozmowy są dłużnikiem TP” — czytamy w wydanym wczoraj oświadczeniu TP.

Gigant zaznacza, że warszawski sąd, uzasadniając potrzebę zabezpieczenia roszczenia, wskazał, iż „Długie Rozmowy podejmowały wiele czynności mających na celu wykreowanie wątpliwego przychodu, a następnie wyprowadzenie go do podmiotu kontrolującego, tj. do spółki MNI Telecom”. Z kolei całość materiału zgromadzonego przez sąd — jak twierdzi TP — wskazuje, że działania DR miały na celu ucieczkę przez ewentualną egzekucją żądanej wierzytelności. Co na to MNI?

— Nie komentujemy sprawy — ucięła wszystkie pytania dotyczące sprawy Agnieszka Bareja, dyrektor Biura Komunikacji i Strategii Marketingowej MNI.

Pozew za pozew

Tymczasem rok wcześniej, gdy TP złożyła pozew przeciwko DR, biuro prasowe spółki przekonywało w oświadczeniu, że roszczenia są nieuprawnione. Powód? 17 grudnia 2010 r.

DR złożyła przeciwko TP pozew o około 32,3 mln zł. Suma ta stanowiła rzekomą wartość kar umownych naliczonych przez DR wobec TP z tytułu nienależytego wykonywania umowy o połączeniu sieci z 2002 r. oraz decyzji prezesa UKE z 2007 r. W oświadczeniu wydanym w kwietniu ubiegłego roku biuro prasowe MNI przekonywało, że „w Polsce wyłącznie niezawisłe sądy mają kompetencje do tego, aby rozstrzygnąć, czy ktoś jest dłużnikiem czy też nie, odbywa się to na podstawie prawomocnego wyroku.”

„Z powyższych przyczyn, ale w szczególności z powodu innych bardzo istotnych postanowień umownych i jednocześnie obowiązków TP, które nie zostały spełnione (...), oświadczenia TP z 30 marca 2011 r. o rozwiązaniu umów z DR nie wywołują skutków prawnych. Oświadczenia powyższe w sposób oczywisty naruszają zarówno obowiązki umowne TP wobec DR, a także obowiązki TPSA określone przepisami prawa telekomunikacyjnego” — przekonywało MNI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane