Węglowy koncern rozdał górnikom bony za 49 mln zł. Teraz być może będzie musiał oddać do budżetu ponad trzy razy tyle.
W maju ubiegłego roku związkowcy domagali się dla górników wypłat z tzw. zysku. Najgłośniej w Kompanii Węglowej (KW), która zatrudnia około 68 tys. osób i już wówczas znów zaczęła się borykać z kłopotami finansowymi, choć formalnie wykazywała zyski. Górnicy zagrozili wielką manifestacją w stolicy, więc rząd Kazimierza Marcinkiewicza ustąpił. Górnicy dostali tzw. bony po 750 zł, co kosztowało spółkę 49 mln zł.
Problem w tym, że skutki tej decyzji mogą być opłakane. Inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli (NIK) uznali, że największa w Europie grupa górnicza, która korzysta od wielu lat z pomocy publicznej, była zobligowana do nieprzekraczania 3,5-procentowego wskaźnika przyrostu wynagrodzeń w 2006 r. Rozdając tzw. bony, złamała przepisy. Co to oznacza?
— W przypadku przekroczenia wskaźnika wynagrodzeń otrzymana dotacja podlega zwrotowi wraz z odsetkami — wyjaśnia Edmund Sroka, dyrektor delegatury NIK w Katowicach.
Według wyliczeń NIK, Kompania Węglowa powinna zwrócić ponad 179,4 mln zł. Izba zamierza zainteresować sprawą obecny rząd, a zwłaszcza przedstawicieli komisji dyscypliny finansów publicznych.
— Te działania wskazują na naruszenie dyscypliny finansów — uważa Edmund Sroka.
Czy górniczy gigant zwróci 179,4 mln zł?
— Kompania Węglowa odmówiła zwrotu pomocy, ponieważ utraciłaby płynność, a poza tym zagrażałoby to jej dalszemu funkcjonowaniu oraz spowodowało utratę miejsc pracy — wyjaśnia Iwona Zeman, doradca prezesa NIK.
Co więcej, resort gospodarki w odpowiedzi na wnioski pokontrolne NIK uznał, że nie będzie w tej sprawie naciskał na zarząd KW.