- Najważniejszym czynnikiem, według którego oceniam spółki, jest zdolność do podnoszenia cen – powiedział Buffett według stenogramów opublikowanych w zeszłym tygodniu.

W niektórych przypadkach, jak sam przyznał, przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych nawet nie bierze pod uwagę tego, kto zarządza spółką. Tak też miało być w przypadku zakupu akcji agencji ratingowej Moody’s, o który Buffetta członkowie komisji pytali najusilniej.
Charyzmatyczny inwestor trzymał akcje oskarżanej o zawyżanie ratingów agencji ze względu na jej wiodący udział w rynku. Jak podkreślił, nie interesował się jakością zarządzania w firmie, ponieważ „wspaniały biznes nie potrzebuje dobrych zarządzających”.
- Jeżeli możesz podnieść ceny, nie tracąc klientów na rzecz konkurencji, to masz świetny biznes. Jeżeli jednak musisz się najpierw pomodlić, zanim podwyższysz ceny o marne 10 proc., to niestety, ale twój biznes jest do niczego – dodawał Buffett na przesłuchaniu, które miało miejsce w maju zeszłego roku.
Wśród spółek, w które inwestował Buffett w trakcie swojej kariery, były przedsiębiorstwa kolejowe oraz producenci energii, których klienci mają mały wybór konkurencyjnych ofert. Kupował też udziały w Coca-Coli oraz Kraft Foods, spółkach, które zdołały wypromować silne marki, by utrzymać lojalność konsumentów.