Komu leasing, komu wynajem

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2018-07-11 22:00

Wielu przedsiębiorców myli dwa sposoby finansowania aut. A jednak jest między nimi wiele znaczących różnic

Z tego artykułu dowiesz się

 

  • Jaka forma finansowania auta jest najbardziej opłacalna
  • Czym różni się leasing operacyjny od finansowego i który daje więcej korzyści
  • Jakie dodatkowe możliwości daje wynajem długoterminowy

Co się bardziej opłaca — leasing czy wynajem? Przed takim dylematem stoi wielu przedsiębiorców myślących o sfinansowaniu auta. Ale tylko nieliczni wiedzą, co tak naprawdę różni te dwa rozwiązania. Rozwiewamy wątpliwości.

Operacyjny i finansowy

W przypadku leasingu do wyboru są dwie opcje — operacyjny i finansowy. Firmy zdecydowanie chętniej wybierają tę pierwszą.

— Głównie ze względu na niższą miesięczną ratę za użytkowanie samochodu. Wynika ona z tego, że przez cały okres finansowania przedsiębiorca spłaca jedynie utratę wartości samochodu. W efekcie cena wykupu stanowi realną wartość pojazdu w momencie wygaśnięcia umowy. Stąd też zakup auta po zakończeniu kontraktu nie jest obligatoryjny, a klient może podpisać umowę na użytkowanie nowych pojazdów — tłumaczy Bartosz Olejnik, dyrektor sprzedaży i marketingu w spółce Carefleet.

Natomiast w przypadku leasingu finansowego swoistą rekompensatą za wyższe miesięczne raty jest możliwość wykupu samochodu po cenie znacznie niższej niż jego rynkowa wartość.

— Tyle że często po kilkudziesięciu miesiącach użytkowania pojazdu — zwłaszcza, jeśli profil działalności firmy wymusza jego intensywną eksploatację — przedsiębiorca staje się posiadaczem wysłużonego samochodu i samodzielnie musi zajmować się jego sprzedażą — twierdzi Bartosz Olejnik.

Choć w obu przypadkach w trakcie trwania umowy właścicielem pojazdu jest leasingodawca, to inaczej wygląda kwestia odpisów amortyzacyjnych. W leasingu finansowym auto znajduje się w ewidencji środków trwałych leasingobiorcy, który dokonuje odpisów amortyzacyjnych, a odsetki stanowią dla niego koszty uzyskania przychodu. Odwrotnie jest w leasingu operacyjnym — tu prawo do odpisów amortyzacyjnych przysługuje leasingodawcy, a rata jest traktowana dla leasingobiorcy jako koszt.

— Natomiast pozostałe wydatki związane z użytkowaniem auta, zarówno w przypadku leasingu operacyjnego, jak i finansowego, można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu — tłumaczy Bartosz Olejnik.

Wszystko w racie

Definicja wynajmu długoterminowego została określona przez Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów w maju 2016 r. Zgodnie z nią, do tego sposobu finansowania aut zalicza się dwa rozwiązania: full service leasing i leasing z serwisem. Do tej drugiej opcji można zakwalifikować samochody finansowane przez firmę za pomocą CFM (Car Fleet Management — zarządzanie taborem) i objęte minimum dwiema usługami dodatkowymi. Jedną z nich musi być pełen serwis mechaniczny. Z kolei zakres usług oferowanych w ramach full service leasingu jest szerszy i może obejmować dodatkowo m.in. ubezpieczenie z assistance, sezonową wymianę i przechowywanie opon czy karty paliwowe.

Podsumowując: wynajem długoterminowy opiera się więc na podobnych zasadach co leasing, ale ma pewne udogodnienia.

— To leasing z serwisem auta i ubezpieczeniem w cenie miesięcznej raty. Charakterystyczna jest także wysoka kwota wykupu. W ramach umowy klient użytkuje samochód i na koniec standardowo zwraca go firmie leasingowej, która zajmuje się jego sprzedażą — mówi Mikołaj Łagowski, właściciel firmy Leason.

Dodaje, że wszelkie odliczenia podatkowe dokonywane są identycznie, jak w leasingu operacyjnym. Jedną z największych zalet wynajmu długoterminowego z perspektywy przedsiębiorcy może być to, że jego zaangażowanie w kwestie dotyczące codziennego zarządzania pojazdami jest minimalne.

— W ramach comiesięcznego czynszu leasingobiorca może korzystać z różnych usług — serwisu i naprawy pojazdów, zarządzania zakupem ogumienia i jego wymianą. Do tego może mieć także w cenie ubezpieczenie, likwidację szkód, assistance i samochód zastępczy. Usługodawca weźmie na siebie ponadto obowiązki administracyjne, takie jak rejestracja pojazdów, wymiana dowodów rejestracyjnych czy prowadzenie bazy danych, na podstawie której jest możliwość uzyskania raportów dotyczących funkcjonowania floty. Dzięki temu przedsiębiorcy mogą skupić się na rozwijaniu działalności biznesowej, nie przejmując się kwestiami związanymi z zarządzaniem firmową flotą pojazdów. Pozwala to także na precyzyjne zaplanowanie budżetu w długiej perspektywie czasu — tłumaczy Bartosz Olejnik.

Bez wykupu

Ponadto w przypadku leasingu wymagany jest wkład własny rzędu 5-10 proc., natomiast w wynajmie długoterminowym przeważnie nie ma tej opłaty.

— Firmy z branży CFM, w przeciwieństwie do leasingodawców, rzadko stosują taką formę zabezpieczenia transakcji. Dzięki temu klienci mają możliwość sfinansowania pojazdów bez konieczności blokowania własnych pieniędzy. Jeżeli natomiast zdecydują się uiścić czynsz inicjalny, zyskają możliwość płacenia niższych miesięcznych rat — zauważa Bartosz Olejnik.

Ponadto umowa wynajmu zwykle jest zawierana na krótszy okres niż umowa leasingu. Najczęściej są to dwa albo trzy lata. Samochód w leasingu można natomiast użytkować nawet przez siedem lat. Ponadto wynajem zakłada roczny limit kilometrów, którego przekroczenie grozi dodatkowymi opłatami. Zazwyczaj przedsiębiorca ma do wykorzystania 30 tys. kilometrów, a każdy dodatkowy kosztuje około 0,15 zł. Cena wzrasta przy przekroczeniu limitu o więcej niż 10 proc.

— Ponadto w odróżnieniu od tradycyjnego leasingu operacyjnego w najem długoterminowy można wziąć jedynie auta nowe i podemonstracyjne, sprzedawane przez dilera marki — tłumaczy Mikołaj Łagowski.

Dodaje, że wynajem z góry zakłada, iż klient nie wykupi auta po zakończeniu umowy. Wartość wykupu to przeciętnie 30-60 proc. początkowej ceny auta.

— Im dłużej trwa umowa, im wyższy jest roczny przebieg i więcej wyposażenia dodatkowego, tym niższa wartość wykupu na koniec umowy — tłumaczy Mikołaj Łagowski.

Jego zdaniem, pewną wadą wynajmu jest też to, że przed oddaniem samochodu na koniec umowy leasingodawca szczegółowo sprawdzi jego stan techniczny. Wszelkie ponadnormatywne zużycie, uszkodzenia, zarysowania i tym podobne elementy obniżające wartość auta postawią klienta przed wyborem: dopłacić, czy jednak wykupić samochód, żeby uniknąć tej opłaty? Przy zawieraniu umowy niełatwo przewidzieć, czy pojawią się takie dodatkowe koszty i ile one wyniosą.