W maju kwitną kasztany, a drugoklasiści przystępują do I Komunii Świętej. Do maja jeszcze daleko,
ale o ubranko dla dziecka trzeba zadbać już teraz.
Pierwsze zamówienia na stroje komunijne spływają na początku stycznia.
— Marzec to ostatni dzwonek dla rodziców na znalezienie odpowiedniego ubioru dla swojej pociechy — informuje Jadwiga Jach, współwłaścicielka Pracowni Sukien Ślubnych i Strojów Komunijnych Impressja.
Tylko jakiego? Z reguły księża sugerują, a rodzice wybierają. Najczęściej skromne alby. Decyzja zwykle podyktowana jest sytuacją materialną zainteresowanych i poczuciem estetyki — dzieci ładniej prezentują się, gdy są ubrane jednakowo.
Jak na ślub
Zakład z Załazów działa od 1990 r. i niemal od samego początku specjalizuje się w szyciu strojów liturgicznych i sukienek komunijnych. Pracownicy Impressji sami tworzą projekty strojów, w tym roku powstało około 80 wzorów. Z prawie piętnastoletnim doświadczeniem w branży Jadwiga Jach może bez zastanowienia powiedzieć, co się będzie nosić w nadchodzącym sezonie. Sama jest zwolenniczką tradycyjnych krojów — zwracają uwagę swoją prostotą, ale nie są przeładowane. Rynek kieruje się jednak nieco innymi założeniami.
— Trendy w modzie komunijnej na rok 2005 wyznaczają przede wszystkim producenci sukien ślubnych. Obserwujemy coraz więcej gorsetów, sznurowań, podobnych krojów rękawków, wykończeń, oczywiście odpowiadających charakterowi uroczystości — mówi Jadwiga Jach.
Zaprojektowanie stroju komunijnego stwarza ogromne możliwości twórcze — przede wszystkim mamom, które chciałyby, aby córeczki wyglądały jak królewny z bajki. Dlatego pracownicy firmy co sezon przechodzą szkolenie w sztuce negocjacji. Wśród rodziców zdecydowanie królują skromne wybory, jednak zdarzają się i tacy, którzy chcieliby, by na sukieneczkach ich dzieci znalazło się po prostu wszystko — treny, odkryte ramiona, welony.
— Czasem przychodzą mamy, które obejrzały w telewizji film kostiumowy o Francji Ludwika XIV i chcą wystroić córeczki jak damy barokowe. Naszym zadaniem jest odwieść je od tej decyzji. Większość zmienia zdanie po prezentacji wzorów — mówi Jadwiga Jach.
Droga przyjemność
Zakład, choć położony w niewielkiej miejscowości, nie narzeka na brak klientów. Przede wszystkim dzięki salonowi firmowemu w Lublinie.
Jadwiga Jach nie chce powiedzieć, ile strojów komunijnych sprzedaje w ciągu roku — konkurencja ma oczy i uszy wszędzie. W każdym razie firma liczy klientów w tysiącach. Ile płacą? Podobnie jak wszędzie — za albę w Impressji trzeba zapłacić od 75 do 100 zł. Sukienki są droższe — kosztują od 230 do 380 zł, przede wszystkim dlatego, że są bardziej skomplikowane i szyje się je znacznie dłużej — czasem nawet 2 dni.
— Dla większości rodziców I Komunia to ogromny wydatek, poza strojem muszą kupić dziecku prezent, urządzić w domu fetę dla całej rodziny. Niektórych na to wszystko nie stać. Moim zdaniem, proponowanie wyższej ceny za sukienkę, którą dziecko będzie miało na sobie parę godzin, to zwykły nietakt — uważa Jadwiga Jach.
Zdarzają się zamówienia na kosztowniejsze stroje, jednak w tych przypadkach o wyższej cenie stanowi ilość i jakość wykorzystanej koronki — uszycie miniaturki sukni ślubnej to już filozofia.