Kończą się rozmowy o środowisku

Mira Wszelaka
opublikowano: 2001-06-21 00:00

Kończą się rozmowy o środowisku

Za pięć dni Polska stanie przed szansą zakończenia rozmów z Brukselą na temat środowiska. Wszystko zależy od tego, czy — broniąc samorządów i biznesu — polskim dyplomatom uda się przekonać KE do zasadności wniosków o dwa okresy przejściowe.

Spotkanie z przedstawicielami Komisji Europejskiej zostało wyznaczone na 26 czerwca, czyli dzień przed planowaną rundą negocjacyjną. Polska strona kończy już przygotowanie dokładnych analiz, które będą odpowiedzią na pytania Brukseli dotyczące wniosków o okresy przejściowe.

— Rozmowy robocze mają potrwać dziewięć godzin. Nie jest jednak wykluczone, że zostaną przedłużone — mówi Grażyna Niesyto, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Ekologicznej i Integracji Europejskiej w Ministerstwie Środowiska.

Szwedzkie wsparcie

Obu stronom zależy na wypracowaniu wspólnego stanowiska. Od tego bowiem zależy, czy KE zdąży przekazać państwom członkowskim Unii rekomendacje o zakończeniu rozmów z Polską na temat środowiska. Tylko pod takim warunkiem można byłoby je zamknąć już na początku lipca. Wiadomo, że na taki scenariusz liczy nie tylko Polska, ale również przychylni nam Szwedzi.

— Wszystko zależy od tego, czy przekonamy Brukselę o zasadności postulowanych przez nas okresów przejściowych, szczególnie dodatkowych — dodaje Grażyna Niesyto.

Polskie argumenty

Dodatkowe wnioski związane są z nowym prawodawstwem unijnym, które za kilka lat stanie się obowiązkowe dla wszystkich członków Unii, w tym Polski.

— Wnioski dotyczą składowisk odpadów oraz emisji tzw. lotnych substancji organicznych. W obu przypadkach norm określonych w dyrektywach nie spełniają same państwa członkowskie. Dla składowisk odpadów mają na to czas do 2009 r., a dla substancji lotnych do 2007 r. Wystąpiliśmy o dodatkowy — trzyletni — okres przejściowy dla obu — wyjaśnia Grażyna Niesyto.

Aby przekonać Brukselę do tych propozycji, w każdym przypadku należy przedstawić dokładne analizy kosztów. Chodzi o wydatki, jakie poniosłyby samorządy, gdyby nie przyznano dodatkowego czasu na budowę składowisk odpadów odpowiadających standardom unijnym lub modernizację istniejących. Zdaniem resortu, większość z nich uległaby likwidacji. Na jeszcze większe koszty narażony byłby przemysł chemiczny, poligraficzny oraz samochodowy (lakiernie) bez akceptacji drugiego wniosku o emisji substancji, głównie rozpuszczalników.