Konfiskata – tak, wypaczenia – nie

opublikowano: 15-08-2016, 22:00

Konfiskata rozszerzona może prowadzić do zamykania firm — alarmuje Mariusz Haładyj, wiceminister rozwoju

W poprzednich publikacjach informowaliśmy o krytycznych ocenach projektu resortu sprawiedliwości, które płynęły ze strony Rady Legislacyjnej przy kancelarii premiera, Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa, Forum Obywatelskiego Rozwoju, Krajowej Rady Radców Prawnych i Rady Przedsiębiorczości skupiającej sześć największych organizacji pracodawców. Wszyscy zgodnie podkreślali, że o ile cel regulacji, jakim jest konfiskowanie majątków pochodzących z przestępstw, jest słuszny, o tyle zapisane w projekcie metody jego realizacji są wadliwe i niezgodne z konstytucją.

Wiceminister rozwoju Mariusz Haładyj wypunktował zagrożenia dla firm płynące z planów tzw. konfiskaty rozszerzonej. Czy resort sprawiedliwości weźmie je pod uwagę i naprawi projekt?
Zobacz więcej

DO PRZEMYŚLENIA:

Wiceminister rozwoju Mariusz Haładyj wypunktował zagrożenia dla firm płynące z planów tzw. konfiskaty rozszerzonej. Czy resort sprawiedliwości weźmie je pod uwagę i naprawi projekt? Marek Wiśniewski

Tak być nie powinno

Surową ocenę ważnym zapisom projektu resortu sprawiedliwości wystawiło Ministerstwo Rozwoju (MR), które pilotuje ważny dla rozwoju gospodarki plan Morawieckiego. Pod opinią podpisał się wiceminister Mariusz Haładyj. Odniósł się m.in. do propozycji, by państwo mogło konfiskować także majątki firm, których właściciele (udziałowcy, akcjonariusze) przewidywali użycie ich przedsiębiorstwa (lub jego części) do popełnienia przestępstwa lub mogli to przewidzieć, dochowując ostrożności. „Przy obecnym rozwoju technologii właściciel przedsiębiorstwa nie zawsze będzie w stanie przewidzieć możliwość popełnienia przestępstwa np. przez jego pracownika przy użyciu zasobów oddanych mu do dyspozycji lub do których uzyskał dostęp” — zaznacza wiceminister. Jego zdaniem, wątpliwości może budzić zasadność przepadku mienia w sytuacji, gdy z powodu braku wiedzy lub technicznej możliwości właściciel firmy nie zapobiegł złamaniu prawa. Na ciekawy przykład zagrożenia wskazuje w opinii Jarosław Gowin, minister nauki.

„Przyjęcie takiego rozwiązania skutkowałoby np. w przypadku najmu, że przepadkiem mogłoby zostać objęte mienie właściciela, który nie miał możliwości przypuszczać, że zostanie ono wykorzystane do popełnienia przestępstwa” — pisze minister. Wiceminister Haładyj nie ma wątpliwości, że „osoby, do których należy przedsiębiorstwo, działające w dobrej wierze, nie powinny być narażone na utratę przedsiębiorstwa w drodze przepadku, na skutek nieprawidłowego działania np. ich pracowników”.

Zbyt dużo swobody

Urzędnik resortu rozwoju ma też zastrzeżenia wobec propozycji orzeczenia przepadku na rzecz państwa „składników i praw majątkowych przedsiębiorstwa”. Jego zdaniem, użycie takiego sformułowania w projekcie będzie rodzić wątpliwości interpretacyjne. Przypomniał, że katalog składników przedsiębiorstwa jest bardzo szeroki i obejmuje także składniki niematerialne, jak np. renomę, klientelę i tajemnice firmy. „Nie sposób sobie wyobrazić ich przepadku na skutek orzeczenia sądu” — pisze wiceminister. Proponuje resortowi sprawiedliwości, by w ustawie zamieściło enumeratywny i jednoznaczny katalog składników przedsiębiorstwa, wobec których mógłby być orzeczony przepadek.

„Użyta w projekcie redakcja przepisów zdaje się wskazywać na przepadek wszystkich składników i praw majątkowych przedsiębiorstwa, co w istocie uważać należy za działanie zmierzające do zakończenia działalności przedsiębiorstwa” — ostrzega Mariusz Haładyj. Te obawy wiąże z brakiem powiązania wartości przestępczej korzyści z wartością przedsiębiorstwa, która może być wielokrotnie wyższa. Dodaje, że projekt nie uwzględnia sytuacji podziału firmy na oddziały, „co może prowadzić do orzekania przepadku składników należących do części przedsiębiorstwa niemającej związku z popełnionym przestępstwem”. „Projektowane przepisy, jakkolwiek idą w dobrym kierunku, są jednak zbyt ogólne i dają dużą swobodę interpretacji” — podkreśla wiceminister rozwoju.

Papiery przez całe życie

Mariusz Haładyj krytycznie ocenia również domniemanie, że majątek zdobyty w okresie pięciu lat przed popełnieniem przestępstwa również był uzyskany w sposób nielegalny (brak udowodnienia legalności oznaczać ma jego utratę). „Proponowane brzmienie faktycznie nałoży na obywateli, w tym również przedsiębiorców, obowiązek posiadania praktycznie przez całe życie dokumentów potwierdzających legalność posiadanego majątku. Przy tak szerokim ujęciu regulacji nałożony zostaje de facto obowiązek trzymania faktur, potwierdzeń przelewów, umów, przez wiele lat”— czytamy w opinii. Wskazuje, że także uczciwi wspólnicy spółek osobowych mogą ponieść karę ze wspólnikiem — sprawcą przestępstwa (ze względu na wspólność majątku w spółkach osobowych). Projekt zakłada ustanawianie zarządu przymusowego w „podejrzanych” firmach, np. decyzją prokuratora, już na początku śledztwa. „Pogłębionej analizy wymaga, czy rozwiązanie to gwarantuje w należyty sposób wypełnianie przez państwo obowiązku zapobieżenia utracie wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa w okresie przymusowego zarządu” — zaznacza wiceszef MR. Podkreśla, że projekt Ministerstwa Sprawiedliwości znacząco wykracza poza postanowienia dyrektywy UE.

Prawo zadziała wstecz

Uwagi do projektu resortu sprawiedliwości ma też Ministerstwo Finansów. Wiceminister Leszek Skiba pisze w opinii, że może on łamać zasadę zakazu działania prawa wstecz w zakresie, w jakim pozwala stosować nowe przepisy do czynów popełnionych przed ich wejściem w życie. Wytyka też braki w zakresie analiz skutków finansowych dla budżetu państwa.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 22.07.2016 r.

Rada Legislacyjna premiera wytknęła błędy w projekcie przygotowanym przez resort sprawiedliwości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu