Konflikt jest już w cenach akcji

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2003-01-27 00:00

Raport inspektorów ONZ w sprawie Iraku nie powinien wywołać wielkiej reakcji światowych giełd. Rynek zdążył już zdyskontować konflikt w Zatoce Perskiej — twierdzą specjaliści.

Wyniki raportu inspektorów rozbrojeniowych w sprawie Iraku mogą zadecydować o losach konfliktu w Zatoce Perskiej. Analitycy giełdowi spodziewają się, że nie będzie on zawierał żadnych istotnych faktów. Specjaliści twierdzą, że paradoksalnie postawi to w jeszcze bardziej negatywnym świetle reżim Saddama Husajna. Wydaje się, że pogląd ten podzielają inwestorzy na światowych giełdach, którzy na ostatniej sesji minionego tygodnia ponownie przystąpili do wyprzedaży akcji.

Wśród giełdowych specjalistów przeważa pogląd, że inspekcja ONZ, która miała sprawdzić, czy Irak posiada broń chemiczną, nie przyniesie zamierzonych efektów.

— Spodziewam się, że raport będzie pozbawiony konkretów. Im mniej będzie w nim treści, tym bardziej negatywnie zareagują przedstawiciele Stanów Zjednoczonych. Napięta sytuacja polityczna na świecie wpływa szczególnie na polską giełdę. Przebieg piątkowych notowań świadczy, że w obliczu publikacji raportu inwestorzy pozbywali się akcji i wolą poczekać poza rynkiem na publikację wyników inspekcji — uważa Radosław Solan, doradca inwestycyjny BDM PKO BP.

W jego opinii giełdy pogrążyły się w spadkach, gdyż istnieje uzasadniona obawa, że skutki wybuchu wojny będą na tyle istotne dla przyszłej koniunktury, iż lepiej wycofać się z rynku. Katarzyna Płaczek, dyrektor inwestycji własnych Beskidzkiego Domu Maklerskiego dodaje, że dalszy brak decyzji w sprawie Iraku spowoduje, że inwestorzy będą czuli się niepewnie. Jednak nie powinno to mieć bezpośredniego przełożenia na kształtowanie się notowań w najbliższych dniach. Z kolei Dariusz Nawrot, analityk BM BPH PBK dodaje, że ryzyko związane z wybuchem konfliktu jest już zdyskontowane przez rynek.

— Publikacja raportu o neutralnej treści nie spowoduje większej reakcji na giełdach. Głównym zagrożeniem dla koniunktury są amerykańskie dane makro oraz informacje ze spółek. Jeżeli z tej strony nie będzie negatywnej niespodzianki, to raczej giełdy pozostaną stabilne — uspokaja analityk BM BPH PBK.

Zdaniem Wojciecha Szymona Kowalskiego, analityka giełdowego nie da się uniknąć rozstrzygnięcia narastającego konfliktu w drodze interwencji zbrojnej. Giełdowi inwestorzy przyjęliby negatywny raport w sprawie Iraku jako ostateczny argument za wojną.

— W przypadku negatywnego dla Iraku scenariusza inwestorzy powinni być przygotowani na silną wyprzedaż akcji, zarówno w kraju, jak i za granicą. Zakładając negatywny scenariusz nie można wykluczyć spadku WIG 20 do poziomu ubiegłorocznych minimów na wysokości 1040 punktów. Wartość amerykańskiego indeksu Dow Jones może stopnieć nawet o około 600 punktów — prognozuje Katarzyna Płaczek.

Dariusz Nawrot wskazuje, że najgorsza jest niepewność.

— Jeżeli rynek będzie już pewien, że zapadła decyzja, nastąpią gwałtowne, ale krótkotrwałe spadki na giełdach, które oczyszczą atmosferę — dodaje analityk BM BPH PBK.

Poszczególne sektory gospodarki będą reagować selektywnie na skutki negatywnego raportu.

— Uważam, że inwestorzy będą lokować swój kapitał w akcjach amerykańskich firm naftowych, które mogą najwięcej zyskać na tym konflikcie. W trendach wzrostowych będą akcje firm reprezentujących przemysł zbrojeniowy i kopalnie surowców naturalnych. Najboleśniej skutki działań zbrojnych odczują walory operatorów linii lotniczych i firm związanych z branżą turystyczną — dodaje Wojciech Szymon Kowalski.

Specjaliści uważają, że pozytywnego raportu raczej nie należy się spodziewać. Nawet jeżeli inspektorzy uznają, że Irak nie posiada broni masowego rażenia, nie wykreuje to trwałych wzrostów.

— Jeśli wyniki inspektorów ONZ będą korzystne dla Iraku, to rynki giełdowe odetchną z ulgą. Konsekwencją tego mogą być dwie, trzy sesje wzrostowe, zarówno w kraju, jak też za granicą. Jednak obecna sytuacja na rynkach nie pozwala oczekiwać, by zwyżki zagościły na dłużej — zaznacza Katarzyna Płaczek.