Konflikt w PZU uderza w rynek
Grupa PZU to ponad 56 proc. polskiego rynku ubezpieczeniowego. Oznacza to, że z decyzjami jej władz muszą liczyć się wszyscy ubezpieczyciele. Tymczasem w samych tylko PZU i PZU Życie można naliczyć cztery uważające się za legalne zarządy. Jak fatalne ma to skutki, pokazuje przykład Polskiego Towarzystwa Reasekuracyjnego.
Jedyna krajowa spółka reasekuracyjna notuje słabe wyniki finansowe, działając na bardzo trudnym rynku. Konflikt w PZU uniemożliwia podjęcie jakichkolwiek decyzji przez jej właścicieli, co jest pierwszym warunkiem rozpoczęcia działań naprawczych. Co gorsza, PZU to także główny klient reasekuracyjnego towarzystwa. Niepewność co do losów największego polskiego ubezpieczyciela stawia zatem pod znakiem zapytania dalsze losy PTR.
Rynek ubezpieczeniowy rozwija się w Polsce coraz wolniej. PUNU mówi wręcz o stagnacji na majątkowym rynku. Aby temu zaradzić, konieczne są wspólne działania całego środowiska, a co najważniejsze — skuteczne pozyskiwanie zaufania klientów. Przedstawiciele towarzystw coraz częściej twierdzą, że konflikt w PZU niweczy wszystkie te wysiłki. Bez zaangażowania największego towarzystwa trudno też skutecznie wspierać prace nad konieczną nowelizacją ustawy o działalności ubezpieczeniowej.