Ostatniego dnia 2002 r. uwaga inwestorów skupiła się na spółkach wybitnie spekulacyjnych, a najbardziej rosły kursy spółek przeżywających poważne kłopoty finansowe: Apeximu, Mostostalu Gdańsk, Oceanu, 4Media. Bohaterem sesji była jednak Vistula. Wartość obrotów (867 tys. zł) akcjami krakowskiej firmy była najwyższa wśród spółek, które odnotowały największy dzienny wzrost.
W ostatni dzień roku nie brakowało okazji do zarobku. Wygrali ci, którzy mimo świąt stale obserwowali wydarzenia na rynku akcji. Dla najbardziej aktywnych graczy nie jest ważne, czy wiadomości płynące ze spółki są dobre czy złe — grunt, że o zapomnianej firmie nagle zaczyna się mówić. A wokół Vistuli zaczęło się robić głośno za sprawą dwóch wydarzeń. Pierwsze z nich to wybór w ubiegły piątek nowego zarządu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że dotychczasowy zarząd ani myśli pogodzić się z decyzją rady nadzorczej, uważając ją za bezprawną. W efekcie spółka ma dwa zarządy toczące między sobą wojnę na słowa o to, który z nich ma większe umocowanie prawne do zarządzania firmą. Drugim wydarzeniem, które przypomniało inwestorom o istnieniu spółki, była poniedziałkowa sprzedaż pakietu 13 proc. akcji własnych, które spółka parkowała w podmiotach zależnych.
Świadomie lub nie, ale Vistuli udało się zainteresować sobą graczy. Na sylwestrowej sesji właściciela zmieniło 228 tys. walorów odzieżowej spółki. Największy popyt na akcje miał miejsce na początku sesji. Notowania Vistuli wzrosły do poziomu 2,10 zł — wyższego od zamknięcia poprzedniej sesji niemal o 15 proc. Później inwestorzy realizowali część zysków, czego widocznym efektem był spadek wartości papierów poniżej 2 zł. Na zakończenie sesji spekulanci przypuścili kolejny atak. Dzięki temu Vistula zakończyła 2002 r. na poziomie 2 zł. Dzienna zmiana notowań wyniosła 9,3 proc. Ten rok spółka zakończyła jednak w gronie giełdowych maruderów. Stopa zwrotu od 2 stycznia wyniosła -67 proc.