Koniec euro,początek kłopotów

Powrót Europy do walut narodowych oznaczałby problemy dla osób z kredytami zaciągniętymi w euro

Choć kryzys na południu Europy wchodzi w trzeci rok, to nic nie wskazuje na to, by miał wkrótce się zakończyć. Co stałoby się z kredytami denominowanymi we wspólnej walucie, gdyby strefa euro zupełnie się rozpadła? Choć to mało prawdopodobny scenariusz, postanowiliśmy sprawdzić, co wtedy czekałoby tych Polaków, którzy zaciągnęli takie kredyty.

Łagodny EBC

To grupa licząca 90 tys. osób. Dotychczas zdołali uniknąć tarapatów, jakie mieli chociażby ich frankowi towarzysze niedoli. 10-procentowe wzmocnienie kursu w ciągu ostatniego roku jest do przełknięcia dla przeciętnego nabywcy mieszkania. Tym bardziej że faktycznie rata wzrosła w znacznie mniejszym stopniu. To dzięki łagodnej polityce Europejskiego Banku Centralnego, który w odróżnieniu od NBP i banku Szwajcarii tnie stopy procentowe. Jeżeli jednak kryzys będzie postępował, to szczęście może długo nie potrwać. Wszystko przez tlące się ryzyko całkowitego rozpadu unii walutowej. Taka perspektywa oznaczałaby dla kredytobiorców spore nerwy. Choć to jeden z najmniej prawdopodobnych scenariuszy rozwoju sytuacji, to jednak o takiej możliwości warto pamiętać.

— Utrzymanie euro za bardzo opłaca się niemieckiemu biznesowi. Nowa marka byłaby znacznie silniejszą walutą, więc eksporterzy znad Łaby straciliby obecną przewagę konkurencyjną — argumentuje Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona. Szacunki mówią, że wyjście ze strefy euro może kosztować mających najwięcej do powiedzenia Niemców nawet dwa razy więcej niż dalsze wspieranie mających kłopoty krajów peryferyjnych.

— Problem w tym, co się stanie, kiedy Niemcy dojdą do wniosku, że dalsze utrzymywanie strefy euro im się nie opłaca — zastrzega jednak Marek Rogalski, główny analityk Domu Maklerskiego BOŚ. Dlatego inwestorzy mają negatywny scenariusz rozpadu w tyle głowy. Chętnie lokują oszczędności w bankach niemieckich i pożyczają rządowi w Berlinie. Gdyby kraje wróciły do starych walut, ich lokaty zostałyby przewalutowane na markę, a ta zyskałaby na wartości wobec dawnego euro.

Jaki kurs wymiany

Niepewność co do losów euro nie omija także kredytobiorców. Zniknięcia waluty, w której udzielane są pożyczki, nie przewiduje polskie prawo ani umowy kredytowe zawierane przez banki.

— W takim wypadku musiałyby ukształtować się kursy walut narodowych do dawnego euro — przewiduje Piotr Kuczyński. Jak ocenia bank Nomura, nowa marka zyskałaby na wartości, a waluty z południa Europy błyskawicznie by się osłabiły.

Efekt? Za markę trzeba byłoby zapłacić nawet 2,4 greckiej drachmy. Taki scenariusz zdaniem Piotra Kuczyńskiego oznaczałby nad Wisłą dwu-trzydniowe wakacje bankowe. Jak podkreśla, klienci banków mogliby wybierać pomiędzy przewalutowaniem kredytów na złotego, a przejściem np. na markę. Marek Rogalski ocenia, że w roli podstawy do obliczenia wysokości rat kredytowych euro zastąpiłyby notowania koszyka nowo powstałych walut narodowych.Zdaniem Konrada Wilczki, analityka Comperii, kredyty we wspólnej walucie musiałyby automatycznie zostać zamienione na złote. To scenariusz, którego kredytobiorcy mogą obawiać się najbardziej.

— Nie wiadomo, po jakim kursie by do tego doszło. Mógłby on być niekorzystny, a to przełożyłoby się na wyższe raty — zauważa Konrad Wilczko.

— Walutę, która miałaby zniknąć z rynku, wyprzedawaliby inwestorzy. Polscy kredytobiorcy mogliby stanąć przed szansą przewalutowania kredytów na złote po korzystnym kursie, np. 3,50-3,80 zł — uspokaja Alfred Adamiec.

Jednak zdaniem Marka Rogalskiego, analityka DM BOŚ, rozpadowi strefy euro towarzyszyłaby ucieczka inwestorów od ryzyka, a to mocno zaważyłoby na notowaniach polskiej waluty. — Każdy następny etap kryzysu może dalej osłabiać złotego. W razie gdyby unia walutowa zmierzała do rozpadu, można spodziewać się kursu euro zbliżonego do 5 zł — twierdzi Marek Rogalski.

Szansa na ocalenie

Na szczęście ten scenariusz wciąż jest najmniej prawdopodobny ze wszystkich. Zdaniem zapytanych przez nas specjalistów, nawet w najczarniejszym scenariuszu euro ocaleje przynajmniej w kilku krajach.

— Ryzyko powrotu do walut narodowych ogranicza się do przeżywających największe kłopoty Grecji, Portugalii, Hiszpanii i Włoch — ocenia Piotr Kuczyński. Jego zdaniem, euro może kiedyś zejść ze sceny, jednak nie należy się tego spodziewać w najbliższych 5-10 latach.

5,11 proc. Tyle wynosi stawka WIBOR 3M, od której uzależnione jest oprocentowanie w złotym.

0,66 proc. Tyle wynosi stawka EURIBOR 3M, od której uzależnione jest oprocentowanie w euro.

90 tys. Tyle osób zaciągnęło kredyty we wspólnej walucie.

Źródło: ZBP, Bloomberg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu