Koniec łatwych przejęć spółek

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 26-03-2007, 00:00

Zakupy i fuzje Spółki są coraz droższe. Właścicielom trudno się z nimi rozstać

Giełdowa hossa utrudnia przejęcia giełdowych spółek. Ostatnio przekonał się o tym Pamapol, któremu nie udał się mariaż z Wilbo. Problemy z przejęciem Śrubeksu ma Koelner. Na razie fiaskiem zakończyły się podchody Elżbiety Sjöblom pod Jago. Przed kilkoma miesiącami odwołano mariaż Energopolu z JW Construction. Zbieg okoliczności? Raczej nie — spółki są coraz droższe. Apetyty ich akcjonariuszy też rosną.

Choć przy przejęciach kluczową sprawą jest oczywiście cena, to każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Na przykład Pamapol. Kilka dni temu okazało się, że z planów spółki względem Wilbo wyszły nici. Producent dań gotowych planował skupić od 17,65 do 23,66 proc. akcji Wilbo. Dodatkowo miał wyemitować dla dwóch założycieli rybnej spółki (Dariusz Bobiński i Waldemar Wilandt razem mają ponad 66 proc. głosów na WZA) około 2 mln walorów, tak by dysponować od 59,9 proc. do 65,9 proc. akcji Wilbo. Pamapol najpierw zaproponował 4 zł za akcję, a później podniósł cenę do 4,4 zł. Cena nie zadowoliła mniejszościowych akcjonariuszy.

„Wilbo, w scenariuszu samodzielnego rozwoju, nie jest warte nawet 4 zł, ale najwyraźniej inwestorzy uznali, że można tak jak w przypadku Polmosu Białystok, wycisnąć z przejmującego więcej. Nie sądzimy jednak, by Pamapol chciał podnosić cenę za akcję płaconą drobnym akcjonariuszom. Po takiej manifestacji drobnych akcjonariuszy inny podmiot, który byłby zainteresowany przejęciem spółki rybnej, zastanowi się dwa razy, zanim podejmie jakieś działania” — tak skomentowali podchody Pamapolu pod Wilbo analitycy DM PKO BP. Mniejszościowi akcjonariusze twierdzą z kolei, że Pamapol faworyzował głównych udziałowców (patrz komentarz obok).

Niełatwo było także przejąć Jago, które jeszcze kilka miesięcy z uwagi na słabsze wyniki nie cieszyło się względami inwestorów. Z innych powodów — tu chętnych było dwóch. Nie dała rady nawet znana inwestorom giełdowym Elżbieta Sjöblom. Wszystko wskazywało na to, że uda się jej przejąć kontrolę nad spółką zajmującą się dystrybucją mrożonej żywności i utworzyć mariaż z kontrolowaną przez nią firmą Chłodnia Łódź. Na walnym zgromadzeniu (16 marca) okazało się, że w grze o dystrybutora pojawił się także Mispol, inny giełdowy producent dań gotowych. Dzięki wsparciu w głosach przedstawicieli funduszy Mispol zdobył kontrolę nad radą nadzorczą Jago. Mispol gra z zarządem, który przygotowuje się do budowy centrum logistycznego pod Warszawą. Traktuje wejście do Jago jako inwestycję strategiczną.

Nie tylko w branży spożywczej trwa walka o giełdowe spółki. Już ponad rok trwają podchody Koelnera pod Śrubex. Na razie efekt jest mizerny. W ostatnim wezwaniu spółce udało się skupić tylko 4,4 proc. akcji Śrubeksu (zamierzał nabyć do 36 proc.). Cena (34,5 zł) nie satysfakcjonuje mniejszościowych akcjonariuszy Śrubeksu, którzy zawiązali sojusz. Zarząd Śrubeksu też uważa, że cena w wezwaniu jest poniżej wartości godziwej. Teraz na giełdzie walory spółki są warte około 46 zł.

Jeszcze jeden przykład — nieudane połączenie Energopolu z JW Construction. Inwestorzy w ciemno kupowali przyszły mariaż, co wywindowało kurs Energopolu. Wydawało się, że wszystko pójdzie gładko i jeden z największych deweloperów w kraju wejdzie na giełdę poprzez sosnowiecką spółkę. Operację jednak odwołano. JW Construction wycofał się z niej. Dom Development, inny czołowy deweloper, został wyceniony na giełdzie na ponad 3 mld zł (teraz jest wart ponad 4 mld zł). To musiało zwiększyć apetyt właściciela JW Construction.

Maciej Zbiejcik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu