Koniec sądowej opery mydlanej

opublikowano: 12-07-2013, 00:00

Straciłem już rachubę, ile komentarzy poświęciłem trwającemu ponad rok bojowi o ustawę o okręgach sądów powszechnych. Dzisiejszym głosowaniem Sejm ostatecznie kończy tę polityczną operę mydlaną.

Do odbicia weta prezydenta potrzeba 3/5 głosów, czyli 276 przy obecności 460 posłów, realnie zaś o kilka mniej, powiedzmy 270 przy obecności 450 posłów. Ponieważ klub PO głosuje za podtrzymaniem weta zwarcie jak w mało której sprawie — epizodyczna spółka zawiązana przez PSL z całą opozycją nie zbierze przeciwko wetu nawet 250 szabel.

Zobacz więcej

Wyrzucony przez Donalda Tuska minister triumfuje nie tyle zza grobu, ile zza resortu. Pewne nieodbicie przez Sejm prezydenckiego weta wobec ustawy o okręgach sądowych oznacza, że dokonana przez ministra Jarosława Gowina reorganizacja sieci sądów rejonowych jest nieodwracalna. (FOT. MW)

Losy sądowej ustawy są kuriozalne z jednego, ale ważnego powodu. Jej projekt formalnie był obywatelski, ale faktycznie to mniejszy koalicjant PSL nie tylko postawił się większemu, czyli PO, lecz wręcz w niego uderzył. Ludowcy zbratali się z całą opozycją, która z zasady jest zawsze chętna do przyłożenia premierowi. Taka krnąbrność mogłaby grozić rozsypką koalicji, a nawet przyspieszonymi wyborami.

Jednak zszokowany początkowo Donald Tusk zaczął patrzeć na podrygi ludowców z politowaniem, albowiem od dawna był absolutnie pewien weta Bronisława Komorowskiego. Czyli wychodzi na to, że prezydentura to jednak nie tylko pilnowanie żyrandola — co było niegdyś autorską tezą Donalda Tuska…

Merytorycznie weto było bezdyskusyjnie słuszne, o czym wielokrotnie pisaliśmy, ale rozgrywka o kształt sieci sądowej absolutnie się nie kończy. Kwestia odtworzenia samodzielności 79 najmniejszych sądów rejonowych będzie wracała niczym wańka-wstańka. Razem z wetem Bronisław Komorowski wniósł własny projekt, który ponoć ma być częściową receptą rozwiązującą konflikt.

Jeśli ten projekt kiedykolwiek wróci po całej ścieżce legislacyjnej jako ukończona ustawa do podpisu — głowa państwa może swojego produktu nie poznać. I co wtedy? To oczywiste — kolejne weto.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu