Ponad pięcioletni spór załogi Petrobaltiku z resortem skarbu o niewydanie akcji pracowniczych dobiega końca. Finalnym akcentem jest piątkowe ogłoszenie Grupy Lotos (ma 99,32 proc. akcji) o uruchomieniu programu wykupu akcji pracowniczych spółki poszukiwawczo-wydobywczej. Problem w tym, że załoga domagała się 15 proc. Skarb twierdził, że należy się jej jedynie 0,68 proc. i propozycja wykupu akcji dotyczy właśnie tego pakietu.
— W grę wchodzi wykup pozostałych 63 tys. akcji Petrobaltiku od pracowników, którzy nabyli je na podstawie ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji oraz od skarbu państwa. Akcje pracownicze ma około 400 osób. Wartość całego pakietu przy cenie 126 zł szacowana jest na około 8 mln zł. —informuje Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos.
Jeśli pracownicy i reprezentujące ich związki przyjmą propozycję Lotosu, będzie to oznaczało koniec walki i protestów.
— Pracownicy przegrali większość procesów wytoczonych skarbowi państwa o niewydanie 15 proc. akcji — przyznaje Zbigniew Moneta ze Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego Petrobaltiku.
Załoga raczej odsprzeda akcje.
— To uczciwa propozycja dla pracowników, szczególnie że program ma charakter dobrowolny — mówi Jarosław Rojek, szef Solidarności w Petrobaltiku.
I przypomina, że 126 zł za akcję to cena zbliżona do tej, po jakiej skarb państwa wniósł do Grupy Lotos w połowie 2009 r. około 30 proc. papierów Petrobaltiku.
Co na to drugi związek?
— Na razie nie chciałbym komentować tej sprawy. Muszę skonsultować ją z członkami prezydium związku —twierdzi Zbigniew Moneta.
126 zł
Tyle oferuje Lotos za jedną akcję pracowniczą Petrobaltiku.