Koniec z monopolem w podróżach za Atlantyk

Mira Wszelaka
opublikowano: 23-03-2007, 00:00

Od marca 2008 r. loty do USA mają być tańsze. Ministrowie transportu Unii podpisali porozumienie o otwartym niebie.

Wkrótce rynek połączeń transatlantyckich zwiększy się o 44 proc.

Od marca 2008 r. loty do USA mają być tańsze. Ministrowie transportu Unii podpisali porozumienie o otwartym niebie.

Podróże do Stanów Zjednoczonych czeka mała rewolucja. Od marca przyszłego roku zmienią się zasady ruchu lotniczego nad Atlantykiem, które wreszcie zmuszą linie do konkurowania o pasażera, co automatycznie przełoży się na spadek cen biletów (nawet o 30 proc.). Mimo sprzeciwu kilku przewoźników i pewnych obiekcji Brytyjczyków zgodę na zmiany wyrazili ministrowie transportu wszystkich 27 krajów członkowskich Unii.

Zawiedzeni Brytyjczycy

Porozumienie było możliwe tylko pod warunkiem, że wejdzie z pięciomiesięcznym poślizgiem. Domagała się tego zaniepokojona utratą lukratywnych połączeń Wielka Brytania. Obecne przepisy dają prawo do połączeń między Wyspami a USA tylko British Airways, Virgin Atlantic, United Airlines i American Airlines. Poza tym Wielka Brytania dzierży w swoich rękach blisko 47 proc. ruchu lotniczego między UE a USA. Nic dziwnego, że bardzo długo blokowała zawarcie porozumienia domagając się coraz to nowych ekspertyz.

— To porozumienie jest dobre zarówno dla pasażerów, jak i linii lotniczych — podkreśla Jacques Barrot, komisarz UE ds. transportu.

Zadowoleni pasażerowie

Prowadząca wieloletnie negocjacje z USA Komisja Europejska przekonuje, że wolna konkurencja i wejście nowych przewoźników na trasy zarezerwowane dotąd dla narodowych linii przyniesie same korzyści. Według jej ekspertyz, w ciągu pięciu lat rynek połączeń transatlantyckich zwiększy się o 44 proc., przybędzie 26 mln pasażerów, a po obu stronach Atlantyku powstanie 80 tys. miejsc pracy. Najwięcej zyskają jednak pasażerowie. Poza większym wyborem w ich kieszeniach pozostanie około 12 mld EUR.

Dyskryminowana Unia

W trakcie kilkuletnich negocjacji Bruksela nie zdołała przekonać Stanów Zjednoczonych do wzajemnego otwarcia na inwestycje w sektorze lotniczym. Firmy z Unii będą miały prawo nabyć ponad połowę udziałów, ale będzie im przysługiwać maksymalnie 25 proc. głosów. Unia zastrzega, że może wprowadzić analogiczne ograniczenia. Poza tym europejskie linie nie będą mogły swobodnie latać między miastami USA, natomiast amerykańskie mają pełny dostęp do połączeń wewnątrz Europy. Na rozstrzygnięcie tych kwestii obie strony mają czas do 2010 r.

Okiem ambasadora

Victor H. Ashe, ambasador USA w Polsce

To rozsądny kompromis

To ukoronowanie czteroletnich wysiłków. Nieprzypadkowo porozumienie spotkało się z krytyką m.in. linii lotniczych, które najbardziej korzystają z obecnych restrykcji np. na Heathrow. Kształt umowy jest korzystny dla obu stron. To najlepszy możliwy do zaakceptowania kompromis.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu