Leszek Czarnecki: Konieczna jest nowelizacja ustawy o rachunkowości
MEANDRY RACHUNKOWOŚCI: KPWiG kandydatów do upublicznienia oferty zmusza do doprowadzenia zgodności bilansu z międzynarodowymi standardami — stwierdza Leszek Czarnecki. fot. B. Skrzyński
Wszystko wskazuje na to, że rok 1999 niestety nie przyniesie żadnych zmian legislacyjnych w zakresie leasingu. Tymczasem przynajmniej nowelizacja ustawy o rachunkowości jest naprawdę pilna. Trudno w to uwierzyć, ale duża część biegłych księgowych badających spółki leasingowe wydaje bez zastrzeżeń opinię pozytywną, podczas gdy w bilansie nie ma utworzonych rezerw na dodatkową amortyzację. Skutkuje to dramatyczną różnicą w rachunku zysków i strat, co widać na zamieszczonym poniżej wykresie.
ZNAKOMITĄ WIĘKSZOŚĆ transakcji leasingowych, według polskich standardów rachunkowości — PSR — mylnie nazywanych operacyjnymi (według międzynarodowych standardów rachunkowości — MSR — lub US GAAP są to leasingi finansowe), można podzielić na trzy okresy: I — na początku transakcji, kiedy dzięki wpłacie początkowej spółka uzyskuje duży dochód (według MSR jest to okres strat); II — w którym według obydwu standardów przychody rosną; III — na końcu transakcji, gdy spółka sprzedaje przedmiot poniżej wartości nie umorzonej, co powoduje stratę według PSR i brak wpływu na MSR. W rezultacie otrzymujemy trzy fazy umowy i tylko w drugiej — według PSR i MSR — spółka ma wynik dodatni.
PONIEWAŻ czas trwania mowy leasingowej jest zdecydowanie dłuższa niż rok, to z natury rzeczy roczne sprawozdanie bilansowe jest tylko fragmentarycznym spojrzeniem na wynik transakcji. W rachunku zysków i strat możemy mieć do czynienia na przykład z ogromnymi zyskami firm leasingowych, które są czystą fikcją, gdyż według MSR spółka może nawet notować straty. Z kolei w fazie trzeciej możemy mieć do czynienia ze stratą, która — jak pokazuje MSR — wcale stratą nie jest. Nie potrzeba wielkich umiejętności, aby wyobrazić sobie wszystkie umowy zawarte w danym roku jako jeden skumulowany kontrakt leasingowy. I teraz, kiedy spółka nie tworzy dodatkowych rezerw na amortyzację, konia z rzędem temu, kto czytając polski bilans spółki leasingowej potrafi powiedzieć, w jakiej jest ona sytuacji — czy ma zysk i czy w ogóle ma dodatni kapitał!
TO ABSOLUTNIE niewiarygodne, ale nawet dzisiaj wiele banków finansując lea- sing opiera się wyłącznie na PSR, głęboko wierząc, iż ten biznes umożliwia osiągnięcie np. 40-proc. zwrotu z aktywów. Jeszcze bardziej przeraża fakt, iż niektórzy menedżerowie spółek leasingowych, bazując na „zweryfikowanym” bilansie, wypłacają akcjonariuszom dywidendę. To, że owe spółki jeszcze nie ogłosiły bankructwa, wynika jedynie z faktu dynamicznego rozwoju rynku (firmy te są stale w fazie pierwszej) i finansowania bieżących zobowiązań przyszłymi należnościami. W fazie trzeciej na pewno upadną, tylko z większej wysokości i z większym hukiem.
PEWNĄ JASKÓŁKĄ jest stanowisko KPWiG, która wszystkich kandydatów do upublicznienia oferty zmusza do doprowadzenia zgodności bilansu z międzynarodowymi standardami, lub wręcz do przygotowania osobnych sprawozdań według MSR czy US GAAP. Dla niektórych firm była to przykra niespodzianka — wprowadzona jednorazowo gigantyczna amortyzacja, mająca na celu wyrównanie kapitałów, powodowała zwykle stratę w rachunku wyników, zaś bieżące przychody, skorygowane o dodatkową amortyzację, okazywały się czasami mniejsze od kosztów powiększonych o uczciwą rezerwę na należności stracone.
TEN SAM PROCES czeka wszystkie firmy leasingowe. Jest on bolesny, lecz absolutnie niezbędny dla bezpieczeństwa i przejrzystości obrotu gospodarczego. Szkoda, że nie ma szans na to, aby nastąpiło to już od roku 2000.
Leszek Czarnecki jest prezesem zarządu Europejskiego Funduszu Leasingowego