Koniunktura zależy od nieruchomości w USA

Artur Szymański
opublikowano: 2002-07-31 00:00

Piotr Kuczyński, analityk Bankier.pl, uważa, że ostatnie wzrosty cen akcji w USA i Europie Zachodniej to tylko przystanek w długookresowym trendzie spadkowym. Jednak to, czy świat wejdzie na drogę długotrwałej recesji, zależy od... amerykańskiego rynku nieruchomości.

„PB”: Jak Pan ocenia wzrosty cen akcji z końca ubiegłego tygodnia?

— Jest to chwilowe odreagowanie bessy. Niedługo rynek USA powinien znowu rozpocząć spadki, jednak nie będzie to ostateczny koniec wzrostów. Korekta powinna przebiegać zygzakiem. Osobiście na 70 proc. oceniam prawdopodobieństwo wystąpienia drugiego uderzenia recesji, które sprowadzi indeksy jeszcze niżej niż są obecnie.

Co może wywołać tak katastroficzny scenariusz?

— Pęknięcie spekulacyjnego bąbla na amerykańskim rynku nieruchomości. Do ubiegłej środy inwestorzy nadmuchiwali go bardzo intensywnie lokując środki wycofywane w panice z giełdy. Teraz trochę się to uspokoi, ale nadal będzie utrzymywał się stosunkowo wysoki popyt na nieruchomości. Dużą rolę odgrywa tu ludzka psychika, która każe kupować drożejący towar w obawie, że w przyszłości będzie on jeszcze droższy. Jeżeli balon pęknie i jednocześnie na giełdzie znów dojdzie do głosu podaż, to wówczas długotrwała recesja na miarę tej z lat 30. XX wieku jest bardziej niż pewna.

Czy te czynniki bezpośrednio wpływają na sytuację na GPW?

— Tak, polski rynek kapitałowy jest zbyt mały i niedojrzały, aby działać w oderwaniu od Zachodu, zwłaszcza w dobie globalizacji. Nasz parkiet w znaczącym stopniu zależy od bezpośredniego zaangażowania kapitału zagranicznego. Znamienne jest natomiast zjawisko opóźnienia wzrostów cen akcji w Warszawie w stosunku do rynków zachodnich. Bierze się ono stąd, że zachodni inwestorzy najpierw dyskontują wzrosty na rodzimych parkietach. Dopiero gdy trend słabnie, zaczynają rozglądać się za mniejszymi giełdami, które jeszcze się nie obudziły. Z czasem wybór zarządzających funduszami spekulacyjnymi pada w końcu na GPW.

Na co zwracają obecnie uwagę zachodni inwestorzy w odniesieniu do polskich spółek?

— Tak naprawdę to każdy z naszych blue chipów chowa jakiegoś trupa w szafie. Pekao SA zmuszone zostało do obniżenia prognoz, KGHM ma niedochodową Telefonię Dialog, Softbank podejrzany jest o sztuczki księgowe, z kolei Agora może sporo stracić w dłuższym terminie kupując Polsat. Jednak zagraniczni inwestorzy krótkoterminowi nie zwracają uwagi na te fakty. Decydującym czynnikiem za lub przeciw zaangażowaniu kapitałów w daną firmę jest płynność walorów.