Konkluzje równie wzniosłe co puste

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-10-29 20:00

Największym sukcesem planowego szczytu Rady Europejskiej (RE) w Brukseli było jednomyślne przyjęcie przez 27 prezydentów/premierów politycznych konkluzji.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Udało się dzięki obejściu tematu migracyjnego zaledwie jednym zdaniem tak pustym, że… akceptowalnym nawet dla Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbána: „RE przeprowadziła dyskusję strategiczną na temat migracji i zapoznała się z niedawno wydanym pismem przewodniczącego Komisji Europejskiej”. Trzy tygodnie wcześniej na roboczej zbiórce w Granadzie premierzy Polski i Węgier na kolegialną deklarację się obrazili, ale przegrali w relacji 2:25.

Konkluzje RE i tak nie wchodzą do acquis communautaire, czyli dorobku prawnego wspólnoty. To odpowiedniki znanych u nas z epoki PRL uchwał KC PZPR, pisane podobnym językiem wytycznych i chciejstwa. Spośród zatwierdzonych 27 października na 10 stronach 32 punktów cytuję jedno zdanie bardzo reprezentatywne dla masy innych: „W obliczu coraz bardziej złożonych wyzwań, w tym zmieniającej się sytuacji demograficznej i rosnącej globalnej konkurencji, UE potrzebuje solidnej bazy gospodarczej zapewniającej jej długoterminową konkurencyjność oraz równe warunki działania”. Kopernikańskie odkrycie, dla jego potwierdzenia zjeżdża się 27 szefów państw/rządów z potężnymi dworami. Premier Mateusz Morawiecki nie przyjmował do wiadomości, że był to jego ostatni szczyt. Chociaż czysto kalendarzowo może… mieć rację, jeżeli Andrzej Duda dosłownie za wszelką cenę – szkodliwego dla Polski przedłużania powyborczej prowizorki – będzie forsował przeciągnięcie rządów PiS o kilka tygodni. Wtedy Mateusz Morawiecki faktycznie może się jeszcze załapać na nieodwołalnie już pożegnalny szczyt 14-15 grudnia, zaś Donald Tusk powróci do składu RE dopiero od początku 2024 r.

Najważniejszym wątkiem dwudniowego posiedzenia były, niestety, wojny. Tej w Ukrainie poświęcono aż 14 z 32 punktów konkluzji, natomiast kolejnych 5 – Bliskiemu Wschodowi. Wobec konfliktu przy unijnych wschodnich rubieżach stanowisko RE jest jednoznaczne. UE i jej państwa członkowskie mają nadal zapewniać Ukrainie stałe wsparcie wojskowe, zwłaszcza za pośrednictwem tzw. Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju. Zapisy wojenne zostały przyjęte jednomyślnie, ale na szczycie pojawił się nowy wielki problem, a imię jego – Robert Fico. Nowy/stary premier Słowacji wywołał wielkie zaniepokojenie deklaracją zwrotu w polityce jego państwa graniczącego z Ukrainą. Fico wyłamuje się z frontu antyrosyjskiego w kierunku bliżej niesprecyzowanego pojednania na warunkach Kremla. Tym samym dołącza do Viktora Orbána, który jest antyukraiński już całkiem oficjalnie. Niedawno w Pekinie spotkał się z Władimirem Putinem, który odważył się opuścić Rosję pierwszy raz od wydania za nim międzynarodowego listu gończego z powodu zbrodni wojennych. Propaganda rosyjska triumfalnie upowszechniła uścisk ręki między carem a „rozsądną częścią Zachodu”.

Miałkie i nieprecyzyjne, napisane w typowym języku unijnym, są także zapisy RE dotyczące wojny palestyńsko-izraelskiej. Potępienie Hamasu za krwawy atak terrorystyczny to oczywistość, podobnie jak podkreślenie że Izrael ma prawo się bronić, ale zgodnie z prawem międzynarodowym i humanitarnym. Tymczasem brutalność izraelskich działań odwetowych wobec ludności cywilnej w Strefie Gazy znacznie już przekroczyła skutki ataku Hamasu. W składzie 27 prezydentów/premierów oceny sytuacji były mocno podzielone, dlatego zapisy są tak ogólnikowe, aby każdy mógł je interpretować jak mu pasuje. Generalnie na kolejnym już szczycie RE umocniło się fatalne dla wspólnoty zjawisko – przywódcom 27 równoprawnych podmiotów prawa międzynarodowego coraz trudniej osiągnąć realne porozumienie decyzyjne, a w niektórych tematach staje się to wręcz niemożliwe.