Konkrety w tyle za deklaracjami

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-08-29 20:00

W szczycie europejskich upałów problemy energetyczne dotychczas niezwykle rzadko absorbowały uwagę zarówno obywateli, jak też politycznych decydentów.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Za sprawą wojny napastniczej Rosji z Ukrainą, ale nie tylko, obecnie narasta jednak energetyczny szok. Trwa licytacja określeń, czy rynek zwariował, czy po prostu przestał funkcjonować. W tej sytuacji dosyć naturalna jest reakcja czeskiej prezydencji Rady UE, która zwołała na piątek 9 września posiedzenie ministerialnej rady ds. energii. Cele nie zostały jeszcze doprecyzowane, miałoby chodzić o oddzielenie cen energii elektrycznej od cen gazu, które rosną skokowo. Ponoć sytuacja bliższa jest uzgodnienia przez państwa UE wspólnego podejścia do kwestii cen energii niż kiedykolwiek wcześniej.

Rozbieżnych interesów jest jednak tak wiele, że odległość od werbalnych deklaracji do skutecznych konkretów pozostaje ogromna. Premier Mateusz Morawiecki konsekwentnie stawia na stole problem zezwoleń na emisję dwutlenku węgla, które już teraz stanowią znaczną część cen energii elektrycznej. Szef rządu w poniedziałek promował wobec prezydenta Emmanuela Macrona ideę zamrożenia cen w handlu emisjami EU ETS na dwa lata na poziomie 30 EUR za tonę.

Trudno powiedzieć, co z energetycznych wyliczeń Mateusza Morawieckiego pozostanie w pamięci Emmanuela Macrona. Fot. KPRM / Krystian Maj

To samo powtórzy we wtorek podczas zorganizowanego awaryjnie bałtyckiego miniszczytu na duńskim Bornholmie. Generalnie zdumiewa bardzo niska efektywność spotkań zafrasowanych sytuacją politycznych decydentów. Najłatwiej przychodzi im wygłaszanie deklaracji o suwerenności energetycznej Europy czy konieczności reformowania rynku energii elektrycznej, któremu należy się ochrona przed spekulacjami.

W tym kontekście naturalne jest pytanie, skąd się wzięły systemowe ułomności. Widocznie jakieś złośliwe krasnoludki stworzyły szkodliwy system. Zwłaszcza z Polski oskarżycielski palec kierowany jest w stronę Komisji Europejskiej. Spotkania nieformalnych unijnych „poziomek”, takie jak wtorkowe na Bornholmie, mają podobno skłonić unijny gabinet do jakichś nadzwyczajnych działań.