Dziesięciolecie przynależności Polski do Unii Europejskiej świętowaliśmy 1 maja, ale ciekawym suplementem do publikowanych wtedy najróżniejszych danych stał się świeży raport Instytutu Monitorowania Mediów (IMM) na temat cytowalności jednych mediów przez inne. Zsumowane zostały pełne lata, od 1 stycznia 2004 r. do 31 grudnia 2013 r., ale cztery miesiące przesunięcia nie czynią różnicy i dekadę tę śmiało można uznać za unijną. IMM przeanalizował materiały ponad 900 gazet i czasopism, kilkunastu największych telewizji oraz wybrane programy dziesięciu najbardziej słuchanych rozgłośni radiowych. Wyszło, że dziennikarze 784 755 razy odnieśli się do wiadomości, które ukazały się na innych łamach czy antenach. Przy czym portale internetowe uwzględnione zostały jedynie jako wytwórcy informacji, ponieważ powielania wiadomości w sieci nie daje się ogarnąć.



Z satysfakcją informujemy, że „Puls Biznesu” okazał się bezkonkurencyjny w kategorii wszystkich polskich mediów biznesowych. Poniższy diagram nie pozostawia złudzeń: cytowań uzyskaliśmy ponad 2,5 razy więcej od srebrnego medalisty. O ile jednak taki wynik branżowy uznajemy za normalność — każdy inny byłby zawodem — o tyle wręcz zaskakująca, oczywiście bardzo pozytywnie, jest dziesiąta pozycja „PB” w klasyfikacji generalnej. Dziewięć pozycji przed nami, a także pięć za nami zajmują wyłącznie media ogólnoinformacyjne — największe dzienniki, tygodniki opinii oraz telewizje i radia. Notabene gdyby udało się jakoś policzyć silnie dotykające „PB” zjawisko cytowalności naszych informacji bez podania źródła, to relatywnie znaleźlibyśmy się jeszcze wyżej…
IMM sporządza swoje analizy w harmonogramie miesięcznym. Dlatego wypada przypomnieć, że w minionej dekadzie „PB” raz… wygrał taką miesięczną generalkę! W lipcu 2012 r. byliśmy najbardziej opiniotwórczym ze wszystkich polskich mediów — po opublikowaniu zapisu tzw. taśm PSL, odsłaniających nepotyzm polityków oraz patologie na styku władzy ze spółkami z udziałem skarbu państwa.