Przewoźnicy lotniczy będą mogli wybierać dostawcę paliwa. Pojawia się więc nadzieja na niższe ceny przelotów.
Dobiegają końca prace nad nowelizacją rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie obsługi naziemnej w portach lotniczych. Nowa wersja przepisów, zgodna z wymogami unijnymi, zwiększa m.in. liczbę podmiotów — do minimum dwóch — uprawnionych do dostarczania paliwa na Okęcie.
Równe szanse
Obecnie tylko spółka Petrolot ma zezwolenie Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) na zaopatrywanie statków powietrznych w paliwo, smary i inne materiały techniczne. Podmiot ten jako jedyny zajmuje się dystrybucją materiałów napędowych na Okęciu i większości lotnisk krajowych.
— To, że obecnie wyłącznie Pertolot zajmuje się dostarczaniem paliw do krajowych portów lotniczych może dziwić — przepisy nie wykluczają możliwości udzielenia zgody na taką działalność także innemu podmiotowi. Zainteresowany przedsiębiorca musiałby, zgodnie z przepisami, przedstawić m.in. dokumenty określające jego status prawny, możliwości finansowe oraz certyfikat agenta obsługi naziemnej, wydawany przez ULC — tłumaczy Adam Borkowski z Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Nowe przepisy dotyczące obsługi naziemnej w portach lotniczych wprowadzają obowiązkową konkurencję.
Przynajmniej dwóch
— Na lotniskach, przez które rocznie przewija się 2 mln i więcej pasażerów lub na których przeładunek towarów jest równy 50 tys. ton lub większy, nie może być mniej niż dwóch agentów zajmujących się m.in. obsługą bagażowa, paliwową. Ponadto jeden z nich powinien być niezależny zarówno od zarządzającego lotniskiem, jak i dominującego na nim przewoźnika lotniczego — mówi Agnieszka Raczyńska, prawnik w Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.
Zasada nie mniej niż dwóch agentów umożliwia świadczenie usług na lotniskach większej liczbie podmiotów (dotychczas 2). W praktyce więc dystrybucją paliwa samolotowego, obsługą bagażową, płytową oraz ładunkami na największym lotnisku krajowym będą mogły się zająć trzy firmy: niezależny agent oraz dwaj inni przedsiębiorcy. Jeśli natomiast w tym gronie znajdzie się zarządzający lotniskiem, możliwe będzie wydanie czterech pozwoleń. Projekt rozporządzenia zwiększa także liczbę agentów na małych lotniskach.
— W mniejszych portach ma być dwóch operatorów podstawowej obsługi naziemnej, o ile jednym z nich nie jest zarządzający lotniskiem. W takim bowiem przypadku agentów powinno być trzech — tłumaczy Adam Borkowski.