Konrad Jaskóła dostał prztyczka od akcjonariuszy

Emil Górecki
opublikowano: 2012-06-28 00:00

Brak absolutorium to kolejna żółta kartka dla zarządu Polimeksu-Mostostalu. Prezes gra dalej.

Akcjonariusze Polimeksu-Mostostalu, któremu szefuje Konrad Jaskóła, nie skwitowali zeszłorocznej pracy zarządu spółki. Zadecydowały o tym głosy wstrzymujące się, których było 99,99 mln. W głosowaniu wzięli udział akcjonariusze reprezentujący prawie 146 mln głosów — czyli blisko 28 proc. kapitału. Największym akcjonariuszem z 80 mln głosów było ING OFE.

Grzegorz Chłopek, wiceprezes funduszu, bieżącej działalności spółek ze swojego portfela nie chce komentować. Jednak to właśnie ten fundusz w lutym zażądał zwołania walnego i zorganizował koalicję inwestorów finansowych, która ograniczyła władzę prezesa Konrada Jaskóły.

Jak sam zainteresowany traktuje wczorajszą kolejną żółtą kartkę?

— Zarząd funkcjonuje tak jak dotąd — mówi prezes.

Tłumaczenie braku absolutorium pozostaje analitykom, którzy spodziewają się, że ewentualne odejście Konrada Jaskóły z Polimeksu odbędzie się poprzez stopniową sukcesję, przy przejściu prezesa do nadzoru. Tak już dzieje się w Trakcji-Tiltrze z Maciejem Radziwiłłem.

W Mostostalu Warszawa sprawę załatwiono dyplomatycznie: prezes Jarosław Popiołek sam złożył rezygnację.

— Brak skwitowania pracy zarządu to wyraz dezaprobaty akcjonariuszy. Nie implikuje on żadnych skutków prawnych, ale odzwierciedla obawy rynku o to, czy Polimex poradzi sobie z problemami płynnościowymi, czy też podzieli los PBG — uważa Adrian Kyrcz, analityk BZ WBK.

— Publiczny prztyczek w nos. Fundusze domagają się odpowiedzialności za złą sytuację finansową Polimeksu i mają do tego prawo. Trwa rekrutacja na stanowisko członka zarządu do spraw finansów, który będzie okiem i uchem funduszy w starym składzie. Trzeba pamiętać, że Konrad Jaskóła zrobił wiele dobrego dla spółki. Byłoby źle, gdyby w tak wrażliwym dla spółki momencie nastąpiła zmiana zarządu — uważa Piotr Nawrocki z Wood & Co.

Funduszom puszczają nerwy z powodu dołującej wyceny giełdowej Polimeksu, wysokiego poziomu zadłużenia i ślimaczącego się procesu sprzedaży aktywów i oddłużania.

Dodatkowo w lipcu przypada termin wykupu obligacji spółki o łącznej wartości ponad 100 mln zł. Udzielenie absolutorium zarządowi to zwykle najnudniejsza część corocznego walnego. Ciekawie robi się dopiero wtedy, gdy tej formalności nie stanie się zadość. Dwa tygodnie temu spotkało to były zarząd Bomi, kierowany przez Marka Romanowskiego.

Powodem jest zła sytuacja płynnościowa spółki. Cztery lata temu skwitowania swojej pracy w Boryszewie nie dostał Roman Karkosik. Tu przesądziła arytmetyka: inwestor nie mógł głosować ze swoich akcji, a pozostali akcjonariusze, choć w większości wniosek poparli, nie złożyli ponad połowy głosów. Także w 2008 r., przy głosach wstrzymujących się skarbu państwa, to samo spotkało Mirosława Kochalskiego, prezesa Ciechu.