Konstytucyjny pat w bocznym wątku

opublikowano: 18-02-2021, 20:00

Odrzucenie 18 lutego przez Senat – wynikiem 51:48, przy 1 głosie wstrzymującym się – kandydata obozu władzy na rzecznika praw obywatelskich (RPO) było oczywistością już w momencie bardzo konfrontacyjnego przeforsowania jego osoby 21 stycznia przez Sejm stosunkiem 233:219, przy 1 pośle wstrzymującym się i 7 nieobecnych.

Piotr Wawrzyk, wiceminister spraw zagranicznych, to przecież poseł PiS i już sama ta okoliczność wykluczyła obiektywne sprawowanie przez niego funkcji rzecznika obywateli całej RP, a nie elektoratu jednej partii. Wcześniej z podobną, lecz odwróconą argumentacją PiS odrzucało kandydaturę lewicowej mecenas Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz. Notabene Piotr Wawrzyk przed objęciem posady w MSZ i mandatu poselskiego zaliczył w latach 2016-17 karierę gwiazdy TVP Info po jej przechwyceniu przez tzw. dobrą zmianę, wypowiadał się na każdy temat nawet kilka razy dziennie.

Bez względu na wypowiedzi Piotr Wawrzyk nie miał w Senacie szans, wykluczył to tryb jego zaskakującego zgłoszenia - jest przecież posłem PiS - oraz przeforsowania w Sejmie.
Marta Marchlewska / Kancelaria Senatu

Instytucja RPO umocowana została od 1997 r. w Konstytucji RP wysoko. Poza wydawaniem oświadczeń i zajmowaniem stanowisk rzecznik nie ma jednak żadnych uprawnień, dlatego na szczytach państwa to decyzyjny wątek boczny. Np. w sprawie koniecznych zmian przepisów RPO może tylko zwracać się jako petent do organów dysponujących inicjatywą ustawodawczą. Pat w sprawie wyboru następcy Adama Bodnara, któremu 5-letnia kadencja upłynęła 9 września 2020 r. (przedłużyła się już prawie o pół roku) jest jednak niezwykle ciekawą rozgrywką konstytucyjną. W wyniku wyborów z 2019 r. pierwszy raz w III RP zdarzyła się sytuacja, że większość z Sejmu jest w Senacie mniejszościową opozycją i na odwrót. Waga izb jest oczywiście nieporównywalna, Sejm ma uprawnienia dużo większe, w szczególności dotyczące Rady Ministrów – przy wotum zaufania lub nieufności senatorowie są tylko kibicami. Na ścieżce legislacyjnej ukształtowała się zaś nowa świecka tradycja – niektóre ustawy Senat odrzuca, w innych wprowadza sporo poprawek, ale do Dziennika Ustaw trafiają tylko wyjątki zaakceptowane przez senatorów PiS, wszystko inne Sejm odrzuca. Od początku kadencji jedyną skuteczną akcją drugiej izby było zablokowanie kopertowo-workowych wyborów prezydenckich 10 maja 2020 r., ale wtedy udało się wyłącznie dzięki postawie w Sejmie przystawki Jarosława Gowina.

Wreszcie trafiła się okazja, żeby Senat odreagował i skutecznie zaistniał samodzielnie. Konstytucyjny zapis w art. 209 jest bezwzględny, otóż RPO „jest powoływany przez Sejm za zgodą Senatu”. Generalnie w kwestii kompetencyjnych powiązań izb istnieją nawet nie dwie, lecz aż trzy szkoły – w niektórych organach Sejm i Senat mają swoje pule miejsc, o niektórych zaś decyduje (poza wspomnianym już rządem) wyłącznie Sejm. Trudno pojąć, czemu przepisy ustalono tak rozbieżnie i niekonsekwentnie, nie odpowiada na to pytanie wgryzienie się w dokumenty komisji konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego z lat 1995-97. Osobiście np. uważam, że bezwzględnie obie izby powinny powoływać prezesa Narodowego Banku Polskiego oraz wybierać sędziów Trybunału Konstytucyjnego, tymczasem są to wyłączne uprawnienia Sejmu (w sprawie szefa banku – na wniosek prezydenta RP, do którego przesuwa się faktyczna decyzyjność). Ale akurat RPO to produkt zgodności obu izb, która w obecnej atmosferze ostrej konfrontacji jest nieosiągalna. Wybiegając nieco do przodu, zapowiem kolejne takie igrzyska – w identycznym trybie (Sejm za zgodą Senatu) niedługo powinien zostać powołany na nową kadencję prezes Instytutu Pamięci Narodowej…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane