Od kilku sesji krajowe indeksy giełdowe mocno falują. Inwestorów mocno
zastanawiają jednak dziwne ich zrywy, zwłaszcza tuż przed końcem sesji w
Warszawie. WIG20 potrafi w jednej chwili odrobić poranne straty, a nawet
wzrosnąć o 4-5 proc.
- Mamy bardzo płytki rynek i ewidentną grę – komentował
gwałtowny skok WIG20 sprzed kilku dni Marek Pokrywka, z DM BOŚ.
- Sytuacja
na rynku zawsze jest normalna, bo tworzą ją uczestnicy rynku, choć nie wszyscy
są w stanie wyciągnąć wnioski i w pełni zrozumieć co się dzieje. Rynek jest po
dużym spadku. Wielu inwestorów spodziewa się co najmniej silniejszej korekty
spadku – komentuje Tomasz Jerzyk, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK, który
przewidział zapaść na GPW dwa tygodnie temu.
Według niektórych maklerów
dziwne zachowanie WIG20 ma jednak bezpośredni związek z rynkiem terminowym. A tu
dzieje się bardzo dużo.
W ostatnich dniach systematycznie spada liczba otwartych pozycji (tzw. LOP)
na marcowej serii kontraktów terminowych na WIG20. Jeszcze w ubiegłym tygodniu
LOP przekroczył 100 tys. W piątek był już o 15 tys. mniejszy (wyniósł 85 tys.).
Co ciekawe rośnie obrót, zwłaszcza w momencie dziwnych ruchów na rynku kasowym,
a ujemna baza, czyli różnica między kursem kontraktu a instrumentem bazowym
(indeksem WIG20) stopniała prawie do zera. A jeszcze tydzień temu sięgała nawet
40 pkt. Co to wszystko oznacza?
Według niektórych naszych czytelników to
pesymiści, którzy dwa tygodnie temu tak ochoczo otwierali pozycje na kontraktach
(rósł wtedy LOP i ujemna baza, indeksy spadały) teraz rakiem wycofują się z
rynku terminowego zamykając pozycję i realizując zyski. Podobnie interpretują
sytuację analitycy.
- Można przypuszczać, że częściowo zamykane są krótkie
pozycje w obawie, że na tą chwilę nie dojdzie już do większych spadków na rynku
akcji – twierdzą analitycy ING Securities.
- Część inwestorów traci wiarę, iż
rynek może zejść niżej i decyduje się na zamknięcie pozycji – mówi Tomasz
Jerzyk, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.
A jaką koniunkturę przewidują sami analitycy?
- To zapowiedź poprawy
koniunktury. Uważam, że istniej duże prawdopodobieństwo, iż WIG20 wytyczył
minimum na 1253 pkt, a najbliższe tygodnie przyniosą silny wzrost z celem na
1920 lub też 2155 pkt – prognozuje Jerzyk. Obecnie WIG20 ma 1370
pkt.
Eksperci ING Securities są ostrożniejsi.
- Kluczowe będzie
zachowanie rynku w trakcie kolejnych kilku dni. Jeżeli tylko kupującym uda się
utrzymać kontrakt powyżej 1250 pkt i przedłużyć konsolidację w przedziale
1250-1450 pkt rośnie prawdopodobieństwo wystąpienia nieco większej korekty
wzrostowej – czytamy w komentarzu ING Securities.
Niektórzy drobni inwestorzy z rynku terminowego zastanawiają się, czy nie
lepiej jednak poczekać na rozliczenie kontraktów. Nastąpi ono już za chwilę, w
trzeci piątek roboczy marca.
- Mając na względzie skalę ostatniego spadku i
możliwą skalę wzrostu za kilka tygodni rynek może być znacznie wyżej. Czekanie
będzie się wiązało z ryzykiem utraty zysku czy też znacznego powiększenia straty
– podpowiada Jerzyk.