Konfliktu interesów może nie ma, ale personalny — na pewno. Zapowiadają się zmiany w kierownictwie.
Zrobiło się małe zamieszanie wokół Krzysztofa Dreslera, jednego z trzech nowych członków rady nadzorczej PZU, wybranych na walnym w ubiegły czwartek. Podstawowym miejscem jego pracy jest PKO BP, gdzie z ramienia zarządu odpowiada za ryzyko. Kiedy w miniony wtorek ukazała się krótka lista kandydatów do RN PZU, nazwisko Krzysztofa Dreslera w gronie kandydatów na rynku nie wywołało w zasadzie żadnego poruszenia. Za to w banku — tak.
— Zarząd dopiero wtedy dowiedział się, że ich kolega startuje do posady w PZU — mówi anonimowo osoba zbliżona do banku.
Czy musiał wiedzieć wcześniej o planach Krzysztofa Dreslera?
— Dobrze byłoby, żeby władze banku dowiedziały się o tym od niego — kwituje krótko inny rozmówca.
Mógł powiedzieć
Osoby, które miały wpływ na kształt listy kandydatów do rady nadzorczej, przyznają, że lepiej byłoby, gdyby wiceprezes PKO BP przynajmniej powiadomił pracodawcę, że szykuje się na posadę w PZU. Ubezpieczyciel nie jest wprawdzie bezpośrednim konkurentem banku, niemniej niektórzy twierdzą, że może zachodzić ryzyko popadnięcia w konflikt interesów.
Krzysztof Dresler tak tego nie widzi.
— Przedstawiciele banków zasiadają w radach nadzorczych spółek, to znana praktyka — mówi wiceprezes PKO BP.
I dodaje, że został nominowany z ramienia skarbu państwa, który jest większościowym akcjonariuszem i banku, i ubezpieczyciela. Nie chce komentować naszych informacji, czy o swoich zamiarach powiadomił PKO BP.
Zbigniew Jagiełło, prezes banku, sprawy też nie chce komentować. Z pytaniami odsyła do rady nadzorczej, przed którą odpowiada zarząd i każdy jej członek. To ona wydaje wszelkiego rodzaju zgody, zezwolenia. Niestety, nie udało nam się skontaktować z Cezarym Banasińskim, przewodniczącym rady nadzorczej.
Kto mocniejszy
Cała sprawa, patrząc z zewnątrz, przypominać może burzę w szklance wody, bo przecież w gruncie rzeczy PZU bezpośrednio z bankiem nie konkuruje, a obydwie instytucje mają tego samego właściciela. Sprawa ma jednak pewien kontekst polityczny, o co w spółkach skarbu państwa nietrudno, oraz ambicjonalny. Nasi rozmówcy twierdzą, że Krzysztof Dresler, nie informując o kandydowaniu do RN PZU Zbigniewa Jagiełły, bądź co bądź swojego szefa (prezes banku jest formalnie "tylko" przewodniczącym zarządu), chciał mu dać do zrozumienia, jak mocna jest jego pozycja w skarbie, który poparł jego kandydaturę na WZA ubezpieczyciela. Z naszych informacji wynika, że relacje zawodowe obydwu menedżerów nie układają się najlepiej. W ten sposób, pośrednio, potwierdzają się informacje o tarciach w kierownictwie PKO BP. Według naszych rozmówców, możliwe, że zarząd w obecnym składzie nie dotrwa do końca kadencji w maju przyszłego roku.
Krzysztof Dresler w PKO BP pracuje od 2001 r. Od dwóch lat jest członkiem zarządu i odpowiada m.in. za zarządzanie ryzykiem finansowym oraz przygotowywaniem planów finansowych banku.