Kontrowersyjny menedżer wrócił do grupy PKP

opublikowano: 19-01-2016, 22:00

Trzy lata temu audyt wykazał, że w spółce pod rządami Zbigniewa Tracichleba doszło do nieprawidłowości. Śledztwo wciąż trwa, a menedżer wrócił za stery firmy

W maju 2013 r. w PKP wybuchła bomba. Z audytu wewnętrznego zleconego przez poprzednie władze grupy wynikało, że 10 podmiotów (m.in. PKP Cargo i Cargo Service, TK Telecom, PKP LHS) przepłaciło aż pięćdziesięciokrotnie za wdrożenie systemów niezbędnych do otrzymania certyfikatu ISO (system bezpieczeństwa informacji) oraz przygotowanie tzw. planu ciągłości działania kolei.

Zbigniew Tracichleb od kilku dni znów jest szefem PKP LHS. Jednym z pierwszych tematów, którym się zajmie, jest spór z Qwantum. Ponad dwa lata temu po podpisaniu umowy z trójmiejską firmą stracił stanowisko.
Zobacz więcej

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI:

Zbigniew Tracichleb od kilku dni znów jest szefem PKP LHS. Jednym z pierwszych tematów, którym się zajmie, jest spór z Qwantum. Ponad dwa lata temu po podpisaniu umowy z trójmiejską firmą stracił stanowisko. Wojciech Pacewicz

Faktury za usługę opiewały łącznie na 27 mln zł brutto, podczas gdy audytorzy zbiorczy koszt oszacowali na… 550 tys. zł. Kontrakty zgarnęła nieduża trójmiejska firma Qwantum Systemy Zarządzania, zajmująca się m.in. doradztwem informatycznym. W PKP posypały się głowy — jedną z osób, która straciła stanowisko w związku z wynikami audytu, był Zbigniew Tracichleb, ówczesny prezes PKP LHS (podpisał się pod kwestionowaną umową z Qwantum).

Sprawa trafiła do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które badało, czy kolejowe zarządy nie przekroczyły uprawnień i nie wyrządziły firmom szkody. Ostatecznie sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

— Postępowanie jest „w sprawie”, nikomu nie przedstawiono zarzutów. Dotyczy ono m.in. nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w latach 2008-13 przez przedstawicieli PKP Cargo i PKP Cargo Service w związku z zawarciem i realizacją łącznie sześciu umów, w wyniku czego spółki ponieść miały znaczną szkodę majątkową. Jeden z wątków dotyczy działania na szkodę PKP LHS w związku z wdrażaniem systemu zarządzania bezpieczeństweminformacji — mówi Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Choć wyniki audytu były jednoznacznie negatywne, a prokuratura nie zakończyła postępowania, Zbigniew Tracichleb wrócił do pracy w grupie PKP. Kilkanaście dni temu znów został prezesem PKP LHS i jedną ze spraw, którą się zajmie, będzie… spór z Qwantum.

Oczekiwanie na biegłego

Najwięcej Qwantum płaciły PKP Cargo i zakłady należące do giełdowej grupy (w sumie 14,1 mln zł), ale ich umowy były datowane od 2008 r., więc kolejowe władze niewiele mogły zrobić, badając sprawę w 2013 r. Udało się natomiast wstrzymać płatność z tytułu zamówienia ze strony PKP LHS. Ta spółka miała zapłacić za wdrożenie 1,9 mln zł netto, podczas gdy — jak wykazali audytorzy — na rynku usługę można było kupić za 250 tys. zł, a międzynarodowa firma doradcza była gotowa zainkasować 330 tys. zł. Audytorzy zarzucili menedżerom nie tylko zbyt wysoką cenę. Wykazali, że zarząd PKP LHS zaciągnął tak duże zobowiązanie bez zgody rady nadzorczej. Tym samym miał naruszyć statut spółki. Nie poprosił też o wycenę siostrzanej spółki z grupy. Na jakim etapie jest prokuratorskie śledztwo? — Postępowanie zostało zawieszone 26 maja 2015 r. — mówi Przemysław Nowak.

Przyczyną jest oczekiwanie na zleconą opinię biegłego, dotyczącą zarządzania bezpieczeństwem.

We własnej sprawie

Zanim prokuratura wróci do sprawy, na sądową wokandę trafi spór PKP LHS i Qwantum. Sopocka spółka zażądała od operatora linii szerokotorowej zapłaty 934 tys. zł z tytułu zawarcia umowy dotyczącej przygotowania do wdrożenia ISO.

— W odpowiedzi na pozew strona pozwana domagała się oddalenia powództwa w całości oraz zasądzenia od powoda kwoty 1 869 600 zł — informuje Dariusz Abramowicz, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie. Terminy rozpraw zaplanowano na 4 i 9 lutego 2016 r. Obecne władze PKP bagatelizują sprawę i nie chcą mówić o skierowanym przed laty wniosku do CBA. Jednocześnie zapewniają, że Najwyższa Izba Kontroli (NIK) nie miała zastrzeżeń do działania LHS.

— Wyniki kontroli NIK zakończonej w 2014 r. jednoznacznie wskazują, iż zarząd PKP LHS, w którym zasiadali Zbigniew Tracichleb oraz Dariusz Sikora [powołany obecnie na wiceprezesa — red.], nie dopuścił się żadnych nieprawidłowości — podkreśla Paulina Jankowska, odpowiadająca za kontakty PKP z mediami. W raporcie NIK oceniała PKP LHS „pozytywnie, mimo stwierdzonych nieprawidłowości” [podobną notę otrzymała większość firm z grupy — przyp. red.].

Izba wytknęła jednak firmie kilka formalnych uchybień. Jedno z nich dotyczyło zaciągnięcia zobowiązania wartości ponad 2 mln zł, bez opinii rady nadzorczej. Z informacji „PB” wynika, że chodzi o umowę z Qwantum, wartą netto około 1,9 mln zł, a brutto 2,3 mln zł. © Ⓟ

PKP LHS: chcieliśmy powołać biegłego

Z materiałów znajdujących się w spółce wynika, iż postępowanie w sprawie wprowadzenia systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji wygrała firma, która złożyła najtańszą ofertę, a cena nie odbiegała od rynkowych — twierdzi Agnieszka Hałasa z działu PR PKP LHS. Przypomina równocześnie, że zdaniem przeprowadzających kontrolę — była ona zbyt wysoka [chodzi o audyt PKP — red.]. — Nie zostało to jednak poparte żadnymi dowodami. W związku z opinią kontrolujących zarząd PKP LHS zaproponował wówczas rozpisanie kolejnego przetargu albo wspólną weryfikację ceny poprzez m.in. powołanie biegłego. Dalsze postępowanie w stosunku do firmy, która wygrała przetarg, uzależnione byłoby od wyników tej weryfikacji — dodaje Agnieszka Hałasa. Do weryfikacji nie doszło, a reprezentanci zarządu zostali odwołani. — Nowy zarząd podtrzymał ocenę, jaką przedstawili kontrolujący, i wypowiedział umowę zawartą z Qwantum — przypomina PKP LHS. Obecnie spór rozstrzygnie Okręgowy Sąd Gospodarczy w Lublinie. — Zarząd zlecił analizę stanu prawnego niezależnej, uznanej firmie prawniczej w celu wypracowania ostatecznego stanowiska w sprawie — twierdzi Agnieszka Hałasa.

OPINIA PRAWNIKA QWANTUM

Spółka jest stroną poszkodowaną

RADOSŁAW GĘBSKI

radca prawny reprezentujący Qwantum Systemy Zarządzania

Umowa z Qwantum została zerwana z powołaniem się na przyczyny, które w rzeczywistości nie zaistniały lub były błahe. Spółce zarzucono opóźnienia w realizacji, choć wszystkie terminy były uzgadniane z PKP LHS. Po odstąpieniu od umowy z Qwantum nowi wykonawcy PKP LHS realizowali zresztą prace znacznie dłużej niż mój klient, a część negatywnie ocenianych podwykonawców Qwantum uczestniczyła później w realizacji zlecenia dla PKP LHS. Późniejszym podwykonawcą była też firma, która wcześniej przygotowywała opinię dla PKP, negatywnie oceniającą prace Qwantum. W tej sytuacji twierdzenia PKP LHS są niewiarygodne, zaś mojemu klientowi trudno zasadnie zarzucić uchybienia w jakości świadczonych usług. Oferta Qwantum w przetargu była najkorzystniejsza, a jej wartość nie odbiegała od stawek rynkowych, w tym proponowanych przez pozostałych uczestników. Uważamy więc, że PKP LHS nie miała powodów do zrywania umowy, i stoimy na stanowisku, że to Qwantum jest stroną poszkodowaną. Domagamy się zapłaty wynagrodzenia. Sprawę już wkrótce rozstrzygnie Sąd Okręgowy w Lublinie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Współpraca Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu