Zarząd Budryka kredytował związkowców. Zdaniem NIK, to źle, bo firma tonęła w długach. Szefowie kopalni twierdzą, że są czyści.
Delegatura Najwyższej Izby Kontroli (NIK) w Katowicach wzięła pod lupę kopalnię węgla kamiennego (KWK) Budryk z Ornontowic. Chodzi o jej działalność finansową w latach 2001-04. Wyniki są... interesujące.
Wspólna kasa
NIK skrytykowała fakt finansowania przez zarząd Budryka działających w spółce związków zawodowych.
„W okresie od lipca 2001 r. do stycznia 2003 r. spółka udzieliła związkom nieoprocentowanych pożyczek i przedpłat na poczet składek na łączną kwotę 168 tys. zł — mimo braku płynności finansowej oraz zobowiązań wysokości 415,8 mln zł na koniec 2001 r. oraz 386,5 mln zł na koniec 2003 r.” — czytam w raporcie NIK.
Zarząd Budryka, którym kieruje Piotr Czajkowski, po otrzymaniu wystąpienia pokontrolnego NIK zwrócił się z prośbą o powołanie komisji odwoławczej. Na jej posiedzeniu kierownictwo kopalni wyjaśniło, że takie działanie było prawnie dopuszczalne. To nie przekonało inspektorów, którzy podtrzymali krytyczną ocenę działań zarządu pod względem gospodarności.
Budżet poratował
NIK pozytywnie oceniła natomiast poprawę sytuacji finansowej Budryka w pierwszym półroczu 2004, a w szczególności w zakresie obniżenia poziomu zobowiązań wymagalnych, który po okresie ich wzrostu z 112,6 mln zł na koniec 2001 r. do 289,4 mln zł na koniec 2003 r. uległ obniżeniu do 16,6 mln zł na koniec czerwca 2004 r. Zdaniem inspektorów, nastąpiła poprawa także innych wskaźników techniczno-ekonomicznych, takich jak wzrost wydobycia oraz zysk na tonie węgla (z 2,69 do 15,69 zł). Na polepszenie sytuacji finansowej, oprócz układu z wierzycielami oraz ugody restrukturyzacyjnej z Ministrem Finansów, wpływ miały wzrost cen węgla oraz udzielona kopalni pomoc publiczna (dotacje, umorzenia), która wyniosła w tym okresie 74,3 mln zł.