Kopalnia to nie sklep z wodą mineralną

Skala wzrostu zamówień na 2018 r. zaskoczyła szefa największej firmy górniczej w Polsce. Proponuje wieloletnie kontrakty, które pozwolą gigantowi planować inwestycje

WYWIAD Z TOMASZEM ROGALĄ, PREZESEM POLSKIEJ GRUPY GÓRNICZEJ

RESTRUKTURYZATOR:
Zobacz więcej

RESTRUKTURYZATOR:

Tomasz Rogala prowadzi Polską Grupę Górniczą (wcześniej Kompanię Węglową) od kwietnia 2016 r. To prawnik i menedżer specjalizujący się m.in. w prawie restrukturyzacyjnym. W PGG ten profil się przydaje — w 2016 r. firma miała 326 mln zł straty, po pierwszym półroczu 2017 r. ma 8 mln zł zysku. [FOT. ARC]

Krzysztof Tchórzewski, minister energii, zadeklarował podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju, że planowany blok w Ostrołęce będzie ostatnią nową dużą elektrownią węglową w kraju. Nie martwi to pana? Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej: W strategii PGG i tak założyliśmy, że krajowy popyt na węgiel w długim terminie stopniowo będzie się zmniejszał. Będzie to związane zarówno ze wzrostem efektywności źródeł wytwarzania, jak i rozłożonym na lata odchodzeniem elektrociepłowni od węgla na rzecz np. paliwa gazowego.

A niedawna decyzja PGE o zmianie paliwa dla planowanego bloku w elektrowni Dolna Odra? Miał być węglowy, będzie gazowy.

To mądra decyzja. Przede wszystkim ze względu na lokalizację inwestycji — w tym miejscu, blisko morza, źródło gazowe ma największy sens. Poza tym uważam, że energetyka gazowa, podobnie jak jądrowa, jest w miksie potrzebna, bo pomoże m.in. regulować krajowy rynek surowców energetycznych, np. w sytuacji, którą nazwałbym euforią nadpopytu. Z taką euforią mamy do czynienia w tej chwili.

Euforia nadpopytu?

Energetyka i elektrociepłownie zgłosiły nam już zwiększone zapotrzebowanie na przyszły rok. Zobaczymy, jak będzie wyglądała ostateczna kontraktacja. Analizujemy, czy PGG da radę sprostać temu zapotrzebowaniu. Nazywam to euforią nadpopytu, bo nie spodziewaliśmy się takiego zapotrzebowania, a nie zapowiedziały go żadne analizy rynkowe, żadne wcześniejsze sygnały ze strony zamawiających. Tymczasem PGG, po pięciu latach wstrzymywania inwestycji ze względów finansowych, jest nadal w trakcie odbudowywania mocy produkcyjnych. Pamiętajmy, że odbudowa ściany w górnictwie trwa 2,5 roku, a nawet 3 lata. Zamówienie nowego kombajnu to też proces długotrwały, bo po powrocie koniunktury w węglu producenci maszyn są obłożeni zamówieniami.

Kiedy będzie pan wiedział, czy PGG sprosta zwiększonym zamówieniom?

Wkrótce. Będziemy rozmawiać z klientami, żeby zrozumieć, z czego wynika wzrost zapotrzebowania i czy może być trwały. Wszystko wskazuje na to, że powodem mogą być m.in. oferowane przez nas ceny, niższe od cen węgla importowanego. Na ścianie wschodniej węgiel importowanykosztuje nawet 14 zł za GJ. Mamy takich kontrahentów, którzy odchodzą od negocjacyjnego stołu oburzeni ceną, ale potem do nas wracają, bo wszędzie jest drożej.

Wykorzystacie sytuację do podniesienia cen?

Na razie nasze ceny na 2018 r. są niższe niż w imporcie. Podwyżka byłaby niestrategiczna, bo zmotywowałaby klientów do zmiany paliwa na gazowe.

Możecie zatem zwiększyć wydobycie?

Kopalnia to nie jest sklep z wodą mineralną, która zawsze stoi na półkach. PGG to wielki podmiot o dużej bezwładności. Dlatego chcę zaproponować odbiorcom długoletnie umowy, które dadzą nam wyobrażenie o przyszłym zapotrzebowaniu na węgiel. To pozwoli PGG zaplanować inwestycje i wydobycie.

Jeśli nie dacie rady realizować zwiększonych zamówień energetyki, ta będzie musiała importować węgiel. To problem?

A co złego jest w imporcie? Jako prezes muszę PGG zapewnić stabilność, co oznacza stały coroczny poziom wydobycia. Nie będziemy w stanie zaspokoić nagłych skoków popytu. Tu właśnie widzę rolę dla energetyki gazowej i jądrowej. Tutaj jest też miejsce dla importu węgla. Natomiast naszym celem strategicznym jest zaopatrzenie energetyki w węgiel i to robimy.

Import z Rosji?

To Węglokoks zajmuje się międzynarodowym handlem węglem, ale według mojej wiedzy nie importuje węgla z Rosji.

Jak państwu idzie realizacja tegorocznego planu wydobycia?

W pierwszym półroczu wykonaliśmy plan w 96 proc., co jest dobrym osiągnięciem. Plan zakłada wydobycie 32 mln ton w tym roku i w październiku ocenimy dokładnie, czy i jakie będzie od tego odchylenie. W ostatnich dniach uruchomiliśmy kilka nowych ścian, które pozwolą na zwiększenie wydobycia do 130 tys. ton na dobę.

„DGP” napisał ostatnio, że akcjonariusze PGG analizują możliwość podziału aktywów firmy pomiędzy siebie oraz że PGG potrzebuje dokapitalizowania. Jak pan to skomentuje?

Od kiedy pracuję w PGG, nie miałem żadnych rozmów o podziale aktywów. Nie wyobrażam sobie zresztą logicznej formuły, wedle której do takiego podziału miałoby dojść. Kto miałby wziąć aktywa obciążone największym ryzykiem, np. kopalnię Ruda? Wykluczone jest też kolejne dokapitalizowanie. Nie ma takiej potrzeby. Firma generuje gotówkę i nie ma obaw np. o wypłatę barbórkowych nagród w grudniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kopalnia to nie sklep z wodą mineralną