Kopalnie szukają ratunku w elektrowniach

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2024-05-09 13:01

Polskie górnictwo jest w fatalnym stanie, rządowe dotacje są nielegalne, a jedynym ratunkiem jest „matchowanie” kopalni z elektrowniami – wynika ze słów dyrektorki z Ministerstwa Przemysłu.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Od mocnych słów zaczęła się debata na temat górnictwa, zorganizowana tradycyjnie trzeciego dnia katowickiego Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

- Górnictwo jest w stanie fatalnym – powiedziała Marta Jarno, dyrektor departamentu analiz w Ministerstwie Przemysłu.

Marta Jarno przypomniała, że o ile górnictwo wypracowało w zeszłym roku zysk, o tyle nie przełożył się on na poziom gotówki. Istnieje też problem zwałów, czyli zapasów węgla składowanych na placach.

- To oczywiście element zastany, związany z wcześniejszymi niekontrolowanymi ruchami w zakresie importu węgla oraz niezrozumienia rynku – uważa Marta Jarno, która pracę w administracji państwowej zaczęła w marcu 2024 r., a wcześniej przez lata związana była z Jastrzębską Spółką Węglową, specjalizującą się w węglu koksowym i koksie.

Wydobycie niższe od prognoz

Poza tym Marta Jarno podkreśla, że po poprzednikach pozostało poważne zadanie notyfikacji umowy społecznej, zawartej przez rząd z górnikami i zakładającej dotowanie tej branży.

- Prawda jest taka, że dotujemy dziś górnictwo w sposób nielegalny. Musimy jak najszybciej przeprocesować ten wniosek w Komisji Europejskiej, bo inaczej Komisja każe nam w pewnym momencie oddać pieniądze, argumentując, że to nielegalna pomoc publiczna – tłumaczy Marta Jarno.

Wedle jej słów, rząd zmienił kancelarię prawną prowadzącą tę sprawę. Nie zmieni natomiast treści wniosku notyfikacyjnego, nawet jeśli rzeczywistość, np. poziom wydobycia, rozjechała się z liczbami zawartymi w umowie społecznej. Wydobycie jest o kilka milionów niższe niż zakładała umowa społeczna, głównie z powodu wysokiego importu węgla.

Istotny wpływ na proces notyfikacji mają zaplanowane na czerwiec wybory do europarlamentu. Marta Jarno wskazuje, że możliwe jest zarówno to, że KE będzie chciała zamknąć temat przed wyborami, jak i to, że będzie temat opóźniać.

Trzeba łączyć, ale jak?

Marta Jarno zapowiada też, podobnie jak wcześniej jej szefowa, ministra Marzena Czarnecka, że resort przemysłu będzie pracować, wspólnie z energetyką, nad modelem racjonalnego wykorzystania węgla, by mieć pod kontrolą import.

- Wiemy przecież, że elektrownie powstawały tak, by współpracować z konkretnymi kopalniami. Trzeba to jakoś połączyć – mówi Marta Jarno.

W kolejnych wypowiedziach mówi o „matchowaniu” (czyli parowaniu) kopalni z elektrowniami, które są – jej zdaniem - nierozerwalne. O konkretnych narzędziach do parowania jednak nie mówiła.

Pytana o harmonogram zamykania kopalń Marta Jarno przypomniała, że w umowie społecznej zapisany jest rok 2049 jako termin zakończenia wydobycia. Kopalnie mają jednak problemy technologiczne, a warunki pracy – jak mówi dyrektor – muszą być dla pracowników bezpieczne.

- A harmonogram zamykania nie jest super sztywny – dodaje Marta Jarno.

Trudna sztuka planowania

Leszek Pietraszek to nowy prezes Polskiej Grupy Górniczej, czyli największej firmy węglowej w kraju i w Unii Europejskiej. Potwierdził w trakcie dyskusji, że sytuacja górnictwa jest bardzo trudna, koszty rosną, problem dużych zwałów istnieje, ale górnicy mogą być spokojni, ponieważ firma nie zamierza wysyłać ich na tzw. postojowe.

- Staramy się dostosować wydobycie do sytuacji rynkowej. Myślimy też o tym, gdzie składować węgiel. Dziś zwały są zapełnione w ok. 80 proc. – mówi Leszek Pietraszek.

Popiera pomysł większej koordynacji planów pomiędzy górnictwem i energetyką.

- Mamy problem z szacowaniem zapotrzebowania energetyki na węgiel. Nawet scenariusze PSE (czyli operatora systemu elektroenergetycznego – red.) potrafią różnić się o niemal 100 proc. – mówi Leszek Pietraszek.

Ma nadzieję, że uda mu się jednak opracować dokładny poziom zapotrzebowania na najbliższe pięć lat. i dopasować do tego poziom wydobycia.