Kopex zaprasza Famur do współpracy

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-02-24 07:30

Uzbrojony w nowe zapisy w statucie Kopeksu Krzysztof Jędrzejewski chętnie mówi o kooperacji z Famurem.

Lepiej uzbrojony, bardziej pewny swego. Tak można interpretować lekką zmianę postawy Krzysztofa Jędrzejewskiego, głównego akcjonariusza Kopeksu. Na początku stycznia biznesmen był jednoznacznie wrogi wobec oferty Famuru, który chce się łączyć z Kopeksem. A w piątek, po walnym zgromadzeniu, chętnie sygnalizował w rozmowie „PB”, że wyobraża sobie dalszą współpracę z konkurentem. Ale nie kapitałową.

— Moje stanowisko w sprawie oferty Famuru się nie zmieniło. Nadal nie przewiduję nawiązania współpracy kapitałowej między Kopeksem i Famurem. Widzę natomiast możliwość kontynuowania trwającej już od lat współpracy w innych obszarach, np. w dostawie rozwiązań technologicznych do niektórych produktów Famuru czy też w obszarze handlowym — mówi Krzysztof Jędrzejewski.

Dla przypomnienia: na początku stycznia Famur ogłosił, że ma opcję zakupu prawie 10 proc. akcji Kopeksu, czyli konkurencyjnego producenta maszyn i urządzeń górniczych. I zaproponował połączenie, poprzez przeniesienie majątku Kopeksu na Famur oraz wymianę akcji (przy parytecie jedna akcja Kopeksu na dwie akcje Famuru). Jędrzejewski, kontrolujący prawie 60 proc. akcji Kopeksu, od razu odmówił, bo miał swoje plany dla firmy. Mimo że bez jego zgody połączenie nie jest możliwe, postanowił się dozbroić. Na zeszłotygodniowym walnym zgromadzeniu przegłosowano, jego głosami, zmiany w statucie. Teraz, żeby walne zgromadzenie było ważne, reprezentowana musi być na nim przynajmniej połowa kapitału. Czyli w praktyce — musi być na nim Krzysztof Jędrzejewski. To chroni go przed niektórymi wrogimi manewrami, stosowanymi czasem na rynku kapitałowym. Ale nie podoba się akcjonariuszom mniejszościowym.

— Nie podoba nam się zapis o tym, że walne będzie ważne tylko wtedy, gdy reprezentowana będzie minimum połowa kapitału. To zapis godzący w dobre praktyki oraz w interesy akcjonariuszy mniejszościowych. Dlatego zgłosiliśmy sprzeciw do tej uchwały i rozważamy możliwość jej zaskarżenia. Zastanawiamy się bowiem, czy jest zgodna z kodeksem spółek handlowych — mówi Piotr Bień, zarządzający portfelem akcji ING OFE.

Wymieniono też członka rady nadzorczej. Reprezentanta ING OFE, które zeszło ostatnioponiżej 5 proc. głosów w Kopeksie, zastąpił menedżer proponowany przez Krzysztofa Jędrzejewskiego.

— Ubolewamy, że z rady nadzorczej został odwołany niezależny członek, który był rekomendowany przez ING PTE, ale zdajemy sobie sprawę, że takie jest prawo głównego akcjonariusza — komentuje Piotr Bień.

Na walnym reprezentowana była również spółka powiązana z Famurem. Zgłosiła sprzeciw do kilku uchwał. Po ogłoszonej przerwie, w marcu, walne zajmie się jeszcze głosowaniem nad ewentualną emisją akcji. To też narzędzie obrony przed wrogim przejęciem — w razie zagrożenia spółka skieruje tę emisję do podmiotuzaprzyjaźnionego, czyli tzw. białego rycerza. Możliwość współpracy handlowej pomiędzy Kopeksem a Famurem to dobra informacja dla inwestorów. Od dawna są przekonani, że obie firmy, działające głównie na rynku globalnym, mogłyby połączyć siły i więcej dzięki temu ugrać. Konkretów jednak nie ma, ale może się pojawią. W tym tygodniu Kopex zaprezentuje strategię.

— Nasza strategia nadal opiera się na trzech filarach. Po pierwsze — na ekspansji zagranicznej, po drugie — na rozwoju sprzedaży naszej nowej supermaszyny górniczej Mikrus, a po trzecie — na budowie kopalni węgla — zapowiada Krzysztof Jędrzejewski.