Południowokoreańska Kia szybko dogania japońską i europejską konkurencję. Nie chodzi tu o wysokość sprzedaży, ale o jakość produktu.
Kia swoimi nowymi modelami stara się odmienić zdanie Europejczyków na temat aut koreańskich. Zdobyła już przyczółek na polskim rynku — nowe Rio ma teraz tę pozycję umocnić.
Kia Rio pojawiła się w 2000 r. W zeszłym roku do salonów trafiła druga generacja tego modelu. Trzeba przyznać, że w porównaniu ze swoim poprzednikiem o wiele bardziej konkurencyjna, dojrzała i... mniej koreańska. Nowe Rio ma stanowić wyzwanie w segmencie aut kompaktowych. Głównymi jego rywalami są Skoda Fabia czy Chevrolet Aveo, cenione zwłaszcza przez użytkowników, poszukujących niedrogiego, ekonomicznego auta, które da się wykorzystać jako rodzinne. Rio sprawdza się w tej roli lepiej niż można by się spodziewać.
Starania projektantów
Do wystroju kabiny użyto przyzwoitych materiałów. Do wyboru jest kilka zestawów tkanin w różnych kolorach. Deska rozdzielcza jest czytelna, a wskaźniki mają aluminiowe obwódki. Jest i komputer pokładowy. Poza tym auto ma sporo schowków, półek i skrytek. Pod tym względem trudno więc Rio coś zarzucić. Same fotele także nie są najgorsze, chociaż projektanci zapomnieli o tzw. trzymaniu bocznym.
Widać za to, że sporo pracy włożyli w nadwozie, dzięki temu auto może się podobać. Najważniejsze, że brak tu jakichś widocznych zapożyczeń od innych marek. Na to często decydują się inni producenci, którzy wchodzą na nowe dla siebie rynki. Złośliwi jednak twierdzą, że Rio podobne jest do... Opla Corsy. Mimo że sylwetce tego auta brakuje stylistycznego polotu, to maska z przetłoczeniami, szerokie nadkola, ciekawe tylne światła i dość wysoko poprowadzona linia dachu, która z tyłu gwałtownie opada, powodują, że auto jest jednym z ładniejszych w swojej klasie.
Żarłoczna dynamika
Testowany egzemplarz wyposażony był w silnik o pojemności 1,4 l i mocy 97 KM. Na sprawne poruszanie się po drogach pozamiejskich oraz autostradach wystarczy to w zupełności. Przy dużym natężeniu ruchu, kiedy chcemy wyprzedzać inne, wolniejsze pojazdy, potrzebne jest sprawne manewrowanie skrzynią biegów. A ta średnio zachwyca. Auto jest też nie najlepiej wyciszone, no ale nie mamy do czynienia z mercedesem czy BMW. Jeśli chodzi o zużycie paliwa — też nie jest wesoło. Przy dynamicznej jeździe w mieście auto potrzebowało 9,5 litra benzyny na 100 km (zapis pokładowego komputera).
Zawieszenie? Cóż, producent zdecydował się na zastosowanie dosyć prostego rozwiązania. Z przodu są to kolumny McPhersona, z tyłu — wleczona oś sztywna. Całość nie jest nadmiernie twarda i na dziurawych drogach — bez rezygnacji z pewnego prowadzenia — zapewnia minimum komfortu. Czyli bez szaleństw, bo to auto nie nadaje się do szybkiego, sportowego pokonywania zakrętów.
Nowa Kia to z pewnością wyższa niż wcześniej jakość. Ta koreańska marka teraz najbardziej potrzebuje czasu, by umocnić wizerunek producenta solidnych i nowoczesnych aut. Początek zachęcający. A za najtańsze Rio trzeba zapłacić nieco ponad 35 tys. zł