Na rynku obligacji pojawili się długo oczekiwani inwestorzy z zagranicy. Przede wszystkim jednak wyprzedawali papiery, co znacząco wpłynęło na ceny 5-letnich obligacji. Środa była czarnym dniem dla polskiego rynku obligacji.
Początek notowań na rynku wtórnym nie zapowiadał kontynuacji spadków cen, które z dużym trudem udało się w ostatnich dniach powstrzymać. Kursy obligacji otworzyły się na poziomie wtorkowego zamknięcia (najbardziej płynne papiery PS0507 na poziomie 110,15 zł). Jednak już przed południem mieliśmy do czynienia z dużą podażą papierów ze strony inwestorów z Londynu. Dołączyli do nich gracze krajowi. W efekcie zanotowano kolejne minima cenowe — obligacje 5-letnie dotarły do poziomu 109,75 zł (5,8 proc).
Tak jak przewidywałem, resortowi finansów nie udało się uzyskać na aukcji obligacji 2-letnich dobrych ofert od inwestorów. W konsekwencji ministerstwo sprzedało obligacje za 2,114 mld zł z puli wynoszącej 2,8 mld zł. Średnia rentowność sprzedawanych papierów wyniosła 5,764 proc. — tyle, ile na rynku wtórnym. Dlatego nie było żadnej reakcji ze strony inwestorów na ogłoszenie wyników przetargu. Wciąż jednak nie należy spodziewać się nagłej zmiany trendu. Brakuje impulsu, który mógłby przeciwdziałać dalszym spadkom cen na rynku obligacji.